POLITYKA

Czwartek, 17 maja 2012

Polityka - nr 26 (2147) z dnia 1998-06-27; s. 17

Wydarzenia

Jagienka Wilczak

Ukryty pilot

W areszcie znalazło się 10 osób z byłego i obecnego kierownictwa WSK PZL Mielec SA i Zakładu Lotniczego PZL Mielec, sp. z o.o. Są w tym gronie dwaj pełnomocnicy spółki Grand Limited, związanej z WSK umowami o doradztwo biznesowe i prawne. Prokurator zarzuca im, że działając w grupie zagarnęli na szkodę zakładu ok. 16 mln złotych. Czy to efekt zmagań służb specjalnych?

Grand Ltd. weszła do Mielca jawnie, 4 kwietnia 1995 r. Miała wyłączność na obsługę konsultingową WSK PZL SA. Działa przez pełnomocników, do dziś nikt nie wie, kto jest jej właścicielem. Tak twierdzi prokuratura. Jednym z pierwszych zadań spółki było wynegocjowanie porozumienia dotyczącego praw licencyjnych do samolotu M 28 Skytruck między mielecką fabryką a zakładami im. Antonowa w Kijowie. Podpisana przed laty umowa zobowiązywała Mielec do dzielenia się z Kijowem zyskiem ze sprzedaży samolotów na zachodnich rynkach. Dług Mielca obliczano na 1,6 mln dolarów.

Gdy pojawiła się szansa dużego kontraktu dla armii wenezuelskiej, Ukraińcy próbowali go zablokować. WSK chciała zakończyć spór i zrealizować dostawę. Wkrótce w Mielcu mówiło się, że Grand Ltd. wykonała zlecenie: odkupiono prawa do licencji i wynegocjowano korzystną płatność długu. Kontrakt z Wenezuelą podpisano. Dziś mówi się, że WSK nie posiada stosownego dokumentu - umowy z kijowską fabryką. Tymczasem za usługę zapłacił Zakład Lotniczy PZL Mielec, który przejął zobowiązania WSK PZL wobec Grand Ltd.

Zakład Lotniczy jest największą i najbardziej kłopotliwą spółką holdingu WSK PZL. Zatrudnia 3 tys. osób, cierpi na brak gotówki i zamówień. Ówczesny prezes WSK Wiesław Pastuła był równocześnie szefem rady nadzorczej Zakładu Lotniczego. Warto przypomnieć, że był to okres, gdy zapadła wreszcie decyzja o produkcji w Mielcu samolotu Iryda dla potrzeb wojska. Kontrakt MON gwarantował stały dopływ gotówki. Czy z tego powodu Grand Ltd. zainteresowała się WSK?

Znany był również werdykt NSA, uznający roszczenia zakładów zbrojeniowych (także Mielca) do pieniędzy z rezerwy obronnej funduszu mobilizacyjnego. To właśnie tymi pieniędzmi zapłacono spółce Grand Ltd. w kwietniu 1996 r. Zakład Lotniczy wystąpił do departamentu dostaw uzbrojenia i sprzętu wojskowego MON o dokonanie zapłaty 5 451 775 zł bezpośrednio na konto Grand Ltd. w Wielkopolskim Banku Kredytowym SA. Wkrótce okazało się, że były to pieniądze, których zabrakło w kolejnym etapie programu Iryda.

Pełnomocnikami spółki w Warszawie są bracia Andrzej i Józef Gajowie. Pochodzą z Mielca. Są kolegami z podwórka byłego prezesa Wiesława Pastuły. Czy to oni wybrali WSK licząc, że dogadają się z kolegą? Czy może ich wybrano z tego samego powodu? Bardziej prawdopodobne wydaje się, że Grand Ltd. została polecona przez kogoś, komu Pastuła uwierzył lub nie mógł odmówić. Czy Grand Ltd. umknęła uwagi służb specjalnych? To niemożliwe, zwłaszcza że mielecki zakład jest pod szczególną ochroną kontrwywiadu Wojskowych Służb Informacyjnych.

Spółka ma siedzibę w Vaduz, w Liechtensteinie. Na części dokumentów pojawia się bardziej egzotyczny adres: Kingstown St. Vincent, Grenadines. Mimo wielu niejasności Grand Ltd. wykonywała dla Mielca prace konsultingowe i promocyjne, za które firma płaciła w terminie wysokie honoraria.

Nikt nie zareagował też, gdy w radzie nadzorczej Zakładu Lotniczego zasiedli dwaj pełnomocnicy Grand Ltd., Zenon Strzępek i Józef Gaj. Czy Pastuła, inicjator ich awansu, działał tym razem z własnej woli czy pod przymusem?

Latem 1997 r. załamał się program Iryda. Firma oskarżyła MON o niedopełnienie warunków umowy, zerwała kontrakt, żądała kontroli NIK, złożyła pozew w sądzie. To właśnie wtedy Zakład Lotniczy zapłacił WSK Rzeszów - dostawcy silników do Irydy - czekiem bez pokrycia. Nadużył też zaufania banku, biorąc kredyt i zastaw - dotację MON. Szefowie WSK Rzeszów zawiadomili UOP. Dlaczego przez rok nie zdołano zablokować dalszych umów z Grand Ltd.?

Po wyborach odżyła nadzieja, że solidar    nościowy rząd powróci do programu Iryda. Zakład Lotniczy nie produkował ani nie sprzedawał samolotów, ale też nie zwalniał ludzi. Skąd brał pieniądze? Pożyczała je spółka Grand Ltd. pod zastaw pieniędzy z rezerwy obronnej oraz udziałów w Zakładzie Lotniczym. WSK PZL SA zastawiła je firmom Grand i Locum Serwis (prezesem tej spółki jest Andrzej Gaj). Na czas zastawu udzielający pożyczek, czyli Grand i Locum, uzyskali prawa wspólników. Mają też prawo cesji udziałów. (Tak się stało: Grand scedowała swe prawo na spółkę Independent Industrial, zarejestrowaną w amerykańskim stanie Delaware.) Tym sposobem zastawcy posiadają 29 proc. udziałów i mogą blokować każdą uchwałę na Walnym Zgromadzeniu. Czyli przejęły kontrolę nad Zakładem Lotniczym. Dalsze dwie umowy umacniające pozycję Grand Ltd. podpisano już w październiku i listopadzie 1997 r., także umowę o współpracy na 20 lat, mimo że Mielcem interesowały się wtedy UOP, NIK, Urząd Skarbowy, komisja MON.

W lutym br. odwołano Wiesława Pastułę. Prezesem został Ryszard Grochowski, były szef rady nadzorczej WSK, a wcześniej dyrektor handlowy Bumaru Łabędy i prezes Huty Stalowa Wola. Ciągnęła się za nim wtedy sprawa słynnego kontraktu birmańskiego na sprzedaż czołgów. Był nawet aresztowany. Sprawę umorzono. [pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]