POLITYKA

Sobota, 24 czerwca 2017

Polityka - nr 11 (11) z dnia 2016-11-23; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 24. Rady na kłopoty ze sobą i innymi; s. 74-77

My. Kiedy kłopoty mają bliscy

Ryszarda Socha

W cieniu czasu

Co w starości jest chorobą, a co wynikiem naturalnego zużywania się organizmu

Człowiek starzeje się i pewnie każdy – choćby bardzo starał się przyjmować ten fakt ze stoicyzmem – w pewnym momencie popada w rozmaite niepokoje. Zapomniałem kluczy. Nie mogę sobie przypomnieć nazwiska znanego aktora. Boję się czegoś i nie wiem czego. Płaczę bez powodu. Popadam w smutek i niemoc. Gderam, guzdrzę się, nie pamiętam, co robiłam w poniedziałek, choć to dopiero piątek… Starość? A może początki czegoś poważniejszego? Jakie zatem zmiany w ludzkim organizmie, a zwłaszcza w mózgu są wraz z wiekiem nieuchronne, a co może być znakiem różnych przypadłości, zwłaszcza choroby Alzheimera, która dziś tak przeraża.

Andropauza i menopauza? A może to tylko kulturowy stereotyp.

Przyjęło się sądzić, że początkiem starości jest przekwitanie – jakby od tego momentu możliwości intelektualne człowieka były skazane na staczanie się po równi pochyłej. Owszem, układ rozrodczy człowieka starzeje się szybciej niż inne układy organizmu. Zdolność większości kobiet do prokreacji wygasa całkowicie około 52. roku życia, ale to nie eliminuje ich z życia, z pracy, z aktywności umysłowej. Inaczej jest w przypadku większości zwierząt, w tym samic małp, które umierają, nim staną się całkowicie bezpłodne. Ale samice grindwali krótkopłetwych i orek od pewnego momentu też nie rodzą, a wciąż żyją.

Menopauza wiąże się z radykalnym spadkiem wydzielania hormonów żeńskich. Gdy okazało się, że także u mężczyzn z wiekiem następuje wydatne obniżenie poziomu hormonów płciowych, przez analogię ukuto termin andropauza. Umowny, bo u panów przełom nie jest tak radykalny – nie dochodzi do wygaśnięcia zdolności rozrodczej. Poza tym jest dużo podobieństw. Oba zjawiska pojawiają się w drugiej połowie życia. Mogą im towarzyszyć podobne zmiany fizyczne – np. uderzenia gorąca, pocenie się, oraz psychiczne – depresja, bezsenność, napięcie nerwowe, trudności w koncentracji uwagi.

To „mogą” należy mocno podkreślić. Bo menopauza i andropauza przebiegają różnie u różnych osób i – co ważne – rozmaicie w różnych krajach i kręgach kulturowych. Profesor Wydziału Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego Eleonora Bielawska-Batorowicz w szkicu „Menopauza i andropauza. Lustrzane odbicie czy różne zjawiska” z 2012 r. pisze, że problemy z koncentracją, drażliwość i pocenie się np. w Japonii występują częściej u mężczyzn. W Polsce zaś mocniej doskwierają paniom.

Badania wykazują też, że mimo powszechnego przekonania nie ma prostej zależności pomiędzy obniżaniem się poziomu hormonów płciowych a intensywnością objawów meno- i andropauzalnych. Ich wpływ jest przereklamowany, wina przesadzona.

Co zatem powoduje, że jedni ludzie przeżywają w okresie przekwitania męki i stają się nieznośni dla otoczenia, a inni przechodzą ten etap niemal bezboleśnie? Ważne jest to, jak dana zbiorowość postrzega i traktuje starzenie się. Tam gdzie panuje kult młodości i negatywny stereotyp menopauzy i andropauzy, a perspektywy życiowe po przełomie są zdecydowanie gorsze niż przed, tam jednostka odczuwa silniejszy stres. Przywołane przez prof. Bielawską-Batorowicz badania wykazały, że w porównaniu z kobietami z różnych regionów USA Indianki z półwyspu Jukatan w Meksyku, które dotknęły te same zmiany hormonalne, nie doświadczały uderzeń gorąca i potów.

Intensywność objawów menopauzalnych u kobiet jest związana także z osobowością i temperamentem oraz stylem życia. Źle wpływa stres, niska aktywność fizyczna. Podobną zależność pokazują też zagraniczne badania dotyczące mężczyzn – mniej aktywni fizycznie, otyli, nadużywający alkoholu, palący częściej doświadczają nasilonych objawów andropauzy (w tym problemów seksualnych). Lepiej znoszą ją panowie żyjący w udanym związku partnerskim, dobrze funkcjonujący społecznie, gorzej – osamotnieni i niezadowoleni z pracy.

Depresja? A może bardziej z samotności niż starości.

Prof. Bielawska-Batorowicz wskazuje, że w okresie przekwitania 75 proc. kobiet i prawie 65 proc. mężczyzn miało problemy z depresją. W monografii „Psychologiczne aspekty menopauzy” odwołuje się ona do licznych badań i analiz dotyczących związku między tymi dwoma zjawiskami. Ale ich wyniki są niespójne. „Nie można – konkluduje więc badaczka – traktować menopauzy jako czynnika wywołującego depresję, gdyż dane epidemiologiczne nie wskazują na zdecydowanie częstsze jej występowanie w okresie okołomenopauzalnym w porównaniu z innymi okresami życia kobiety. Nie można jednak ignorować ryzyka jej wystąpienia, gdyż dane potwierdzają obecność objawów depresyjnych u części kobiet”.

Większe nasilenie depresji stwierdzono u kobiet z zaburzeniami snu, z silnymi uderzeniami gorąca i nocnymi potami. Ale to ogólnie trudny etap w&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]