POLITYKA

Sobota, 24 czerwca 2017

Polityka - nr 11 (3102) z dnia 2017-03-15; s. 22-25

Rozmowy Żakowskiego

Jacek Żakowski

W pułapce kłamstwa

Dan Ariely, profesor ekonomii behawioralnej, autor ­bestsellerów o oszukiwaniu i irracjonalności, o tym, dlaczego politycy kłamią, a ludzie im wierzą

Jacek Żakowski: – Pański prezydent kłamie. Mój prezydent kłamie. Masa polityków kłamie otwarcie, jak nigdy. Oni się nie wstydzą. Ludziom to nie przeszkadza. Co się dzieje?
Dan Ariely: – Zaraza. Kłamstwo jest społecznie zaraźliwe. Jak każda nieuczciwość.

Epidemia moralnej ptasiej grypy?
Jest wiele podobieństw. W zglobalizowanym świecie złe zachowania roznoszą się podobnie łatwo i prędko jak mikroby. W pewnych warunkach lokalne ogniska zarazy zamieniają się w epidemie, a epidemie stają się pandemiami. Tak jest z pandemią kłamstwa.

Skąd ona się wzięła?
Z kilku źródeł. Kiedy ludzie zaczynają kłamać, odkrywają, że kłamstwo jest doraźnie łatwiejszym wyborem. A jedne kłamstwa powodują inne. Jeden kłamca zaraża wielu następnych. Gary Becker, ekonomiczny noblista ze szkoły chicagowskiej, stworzył kiedyś Prosty Model Racjonalnego Przestępstwa (SMORC – Simple Model of Rational Crime). Zakłada on, że ludzie wciąż prowadzą rachunek typu ekonomicznego, w którym porównują ryzyko z korzyściami i przestrzegają reguł tylko, kiedy im się to opłaca. A kiedy uznają, że uczciwość im się nie opłaca, to naruszają reguły. Kradną, zdradzają, kłamią.

Cyniczne.
Racjonalne. Ale wbrew temu, co sądzi wielu ekonomistów, ludzie jako gatunek nie są całkiem racjonalni.

Na szczęście.
W tym przypadku to nie jest oczywiste. Badaliśmy ostatnio reakcje ludzkich mózgów na kłamstwa. Okazało się, że w konfrontacji z kłamstwami nasz mózg na początku reaguje bardzo intensywnie. Ale ta reakcja szybko gaśnie. Kłamstwo jest takim naruszeniem zasad, do którego łatwo się przyzwyczajamy.

Przestaje nam przeszkadzać?
Starą regułę prawdy łatwo zastępujemy nową regułą kłamstwa, bo to jest reguła, w stosunku do której zawsze akceptowaliśmy istotne wyjątki. One torują drogę do jej unieważnienia. Pamięta pan biblijną przypowieść o Sarze i Abrahamie? Bóg przychodzi do Sary i mówi: „Będziesz miała syna”. Sara się śmieje i mówi: „jak mogę mieć syna, skoro mój mąż jest tak stary”. Bóg odpowiada: „nie przejmuj się tym” i idzie do Abrahama. Mówi mu: „będziesz miał syna”. Abraham pyta: „mówiłeś to Sarze?”. Bóg odpowiada, że tak. Abraham pyta, co ona na to. Wtedy Bóg go okłamuje. Mówi: „Sara powiedziała, że nie może mieć syna, bo jest stara”. Teologowie zastanawiali się, jak mógł kłamać Bóg, który jest przecież czystym dobrem. Wniosek był taki, że kłamstwo w interesie rodziny jest dobre.

Skoro Bóg kłamie dla dobra rodziny, to ludzie też powinni?
Judeochrześcijańska tradycja uznała, że w pewnych okolicznościach kłamstwo jest dopuszczalne, a nawet pożądane. Kluczowe jest to, że ludzie nie lubią kłamać ot, tak. Nie kłamią, żeby kłamać. Kłamstwo potrzebuje wymówki, bo uczciwość jest jedną z powszechnie uznanych wartości. Ale są też inne wartości. I one nie zawsze pasują do szczerości. A kiedy wartości do siebie nie pasują, wybieramy ważniejsze. Smutna prawda jest taka, że często inne wartości uznajemy za ważniejsze niż uczciwość. Co jest ważniejsze: uczciwość czy moja rodzina? uczciwość czy utrzymanie pracy, dzięki której mogę nakarmić dzieci? uczciwość czy przyszłość kraju?

Tak uszlachetnia się oszust.
Składa swoją uczciwość na ołtarzu wyższych wartości. Albo symuluje taką szlachetną ofiarę.

Prezydent Trump, prezydent Duda i inni oszukują, bo są patriotami?
Przynajmniej tak racjonalizują kłamstwa. Nikt nie powie: kłamię dla kariery. Albo: oszukuję was, bo chcę wami rządzić. Każdy myśli i mówi: kłamię, by ratować mój naród. Albo dla jakiejś innej wielkiej wartości. I z tego samego powodu wyborcy te kłamstwa wybaczają.

Patriotyczne oszustwa mogą liczyć na patriotyczną wyrozumiałość. Ale patriotyzm jest stary jak świat, a epidemia kłamstw wybuchła gwałtownie.
Bo gwałtownie zwiększyło się ideologiczne zaangażowanie wyborców. W naszych badaniach widać, że podczas ostatnich wyborów ludzie byli dużo bardziej podzieleni i dużo mocniej zaangażowani ideologicznie. Prawa i lewa część elektoratu bardziej chciały wcielić swoją wizję niż w poprzednich wyborach. A większe zaangażowanie oznacza większą skłonność do poświęcenia innych wartości dla osiągnięcia celu. Jedną z wartości łatwo padających ofiarą jest uczciwość. Jeśli ktoś jest z lewicy, mocno wierzy, że globalne ocieplenie prowadzi do zniszczenia ludzkości, i uważa, że musi ratować świat, czy nie będzie wolał, by kłamstwo jego polityka uratowało miliardy niewinnych istnień? A czy ktoś z prawicy, kto uważa, że lewacy zapraszający do kraju islamskich terrorystów narażają kobiety i dzieci na śmierć w islamistycznym zamachu, nie ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Dan Ariely jest profesorem ekonomii behawioralnej na Duke University. Jego wydana w 2012 r. książka „Szczera prawda o nieuczciwości. Jak okłamujemy wszystkich, a zwłaszcza samych siebie”, która trafiła na listę bestsellerów „New York Timesa”, ukaże się w marcu nakładem wydawnictwa Smak Słowa. Na amerykańskie listy bestsellerów trafiły także jego poprzednie książki „Potęga irracjonalności” (Wydawnictwo Dolnośląskie, 2009) i „Zalety irracjonalności” (Wydawnictwo Dolnośląskie, 2010).