POLITYKA

Piątek, 21 lipca 2017

Polityka - nr 36 (2721) z dnia 2009-09-05; s. 68-70

Świat

Sławomir Popowski

Wejście bez wyjścia

W 20 rocznicę wycofania radzieckich wojsk z Afganistanu Rosjanie nie bez cichej satysfakcji przyglądają się obecnym zmaganiom Zachodu w tym kraju.

Dla Rosjan wojna w Afganistanie była pierwszą od dziesięcioleci, którą przegrali. Co więcej, w znacznym stopniu zadecydowała ona również o ich losach i o losach ZSRR. W szczytowym okresie konfliktu, gdy do Rosji, ale też na Białoruś, Ukrainę czy Litwę, po raz pierwszy na skalę masową zaczęły docierać zaplombowane trumny ze zwłokami żołnierzy; gdy z Afganistanu zaczęli wracać pokaleczeni fizycznie i psychicznie dwudziestoletni weterani wojenni, nikt nie chciał więcej posyłać swoich chłopców na nie swoją wojnę. A to oznaczało koniec budowanego przez dziesięciolecia mitu o jednym narodzie radzieckim.

Rosjanie szanują swoich afgańców, jak potocznie nazywają weteranów tamtej wojny. Na majowej defiladzie w Dniu Zwycięstwa zawsze idą zwartym szykiem, ale sama decyzja o podjęciu interwencji oceniana jest bardzo krytycznie. Co ciekawe, jak wynika z ujawnionych w końcu lat 80. dokumentów, również radzieccy generałowie, a także najwyższe władze polityczne bardzo długo były jej przeciwne. 17 marca 1979 r., gdy na nadzwyczajnym posiedzeniu biura politycznego KC KPZR rozpatrywano sytuację w Afganistanie po rewolucji kwietniowej 1978 r., Andriej Gromyko, Dmitrij Ustinow i Jurij Andropow pod nieobecność chorego Breżniewa przeforsowali dwie zasady, których przez kilka miesięcy surowo przestrzegano. Po pierwsze, w żadnym razie nie można dopuścić do utraty Afganistanu. Po drugie, można Afgańczykom udzielić każdej pomocy gospodarczej i wojskowej, pod jednym wszakże warunkiem: nie ma mowy o bezpośrednim zaangażowaniu w konflikt wojsk radzieckich. To w konsekwencji mogło doprowadzić do wojny z całym narodem afgańskim.

Po kolejnym przewrocie w Kabulu, we wrześniu 1979 r., gdy premiera Mohammeda Tarakiego zastąpił Hafizullach Amin, podejrzewany o spiskowanie z CIA i Iranem, Moskwa zmieniła zdanie. Nowy wódz rewolucji popełnił błąd. Nie zdając sobie sprawy, że sam jest celem, po raz kolejny poprosił Moskwę o bezpośrednią radziecką pomoc wojskową. Tym razem prośba została spełniona.

2 grudnia1979 r. Breżniew, Andropow, Ustinow i Gromyko podjęli ostateczną decyzję o interwencji. W krótkim czasie skompletowano i uzupełniono 40 Armię oraz wyznaczono datę rozpoczęcia operacji – 25 grudnia 1979 r. Tego dnia granicę przekroczył pierwszy batalion zwiadowczy 108 Dywizji Zmotoryzowanej, a w Kabulu lądowało 5 tys. radzieckich spadochroniarzy z dywizji powietrzno-desantowej. Byli wśród nich komandosi z nowo utworzonej formacji Alfa, którzy 27 grudnia dokonali szturmu na pałac premiera Amina, a jego samego zabili.

Ciekawe, że w pierwszych tygodniach po rozpoczęciu interwencji stosunek Afgańczyków do wojsk radzieckich nie był wrogi. W 40 Armii służyło wielu żołnierzy z nadgranicznych regionów Tadżykistanu i Uzbekistanu, zdarzało się więc, że bratali się z Afgańczykami. Dlatego w następnej zmianie do Afganistanu przyjechali głównie żołnierze z republik słowiańskich.

Początkowo wojska radzieckie dość łatwo przejęły kontrolę nad wszystkimi większymi miastami Afganistanu oraz głównymi szlakami komunikacyjnymi. W końcu stycznia rozpoczęły się jednak ataki duszmanów i mudżahedinów, jak wówczas określano partyzantów afgańskich, którzy ogłosili świętą wojnę przeciwko szurawi (tak Afgańczycy nazywali rosyjskich żołnierzy).

Ci od tego czasu nigdzie nie mogli czuć się bezpiecznie. Afgańczycy zjawiali się niczym duchy i po ataku jak duchy znikali. Najbardziej zacięte walki toczono w latach 1982–1985. Radzieckie dowództwo postanowiło przejść do ofensywy. Walkę na śmierć i życie wydano m.in. Ahmadowi Szach Masudowi, panującemu niepodzielnie w Dolinie Panczsziru. Przeprowadzono przeciwko niemu 12 dużych operacji. Bez skutku.

Zimą, gdy góry zasypywał śnieg, działania zamierały, by wiosną wybuchać z nową siłą. Odpowiednio rosły też straty: w 1982 r. – prawie 2 tys. zabitych, rok później – niewiele mniej, w 1984 r. już prawie 2,5 tys. i w 1985 r. – znów około 2 tys. I im więcej było ofiar, tym surowiej władze radzieckie domagały się, aby pogrzeby odbywały się po cichu.

W sumie, według oficjalnych danych, podczas 9-letniej interwencji radzieckiej w Afganistanie, przez który przeszło 620 tys. radzieckich poborowych, zginęło ponad 15 tys. żołnierzy, a 36 tys. zostało rannych. Dane te bywają jednak kwestionowane. Zdaniem prof. Władimira Sidielnikowa z petersburskiej Akademii Medycyny Wojskowej, w rzeczywistości liczba poległych żołnierzy mogła być większa. W oficjalnych statystykach nie uwzględniano bowiem żołnierzy, którzy w wyniku odniesionych ran zmarli już w radzieckich szpitalach. Straty afgańskie były znacznie większe. Według różnych szacunków zginęło nawet 2 mln ludzi, głównie cywili. Ale w ostatecznym rachunku to Afgańczycy wygrali.

Kreml przerobił w Afganistanie kolejną lekcję: łatwo było wojnę zacząć, trudniej ją zakończyć. Po raz pierwszy o możliwości wycofania wojsk radzieckich zaczął ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]