POLITYKA

Sobota, 23 sierpnia 2014

Polityka - nr 40 (2674) z dnia 2008-10-04; s. 83-85

Nauka

Agnieszka Krzemińska

Wiadomości z kości

Obwieszeni złotem pijacy, woźnice z krótkimi mieczami i lirnicy wierzący w życie po śmierci; czy taki obraz Traków opisywany w antycznych kronikach jest prawdziwy?

Spalone szczątki zmarłego arystokraty zebrano ze stosu do naczynia i włożono do ozdobionego brązowymi okuciami rydwanu. Wśród wiezionych darów było jego uzbrojenie – tarcza, oszczep i krótki miecz – oraz naczynia z winem i oliwą. Obok pary rumaków ciągnących zaprzęg biegał pies. Jeszcze dziś miał trafić do grobu swego pana, podobnie jak konie i żona. W orszaku, śmiejąc się i tańcząc, szła nie tylko rodzina zmarłego, ale cała wioska. Któżby się nie cieszył! W końcu wódz wybierał się do lepszego świata. Wszyscy czekali z niecierpliwością na wyścigi rydwanów i pojedynki pięściarzy, które miały się odbyć zaraz po usypaniu kurhanu.

Herodot pisał w „Dziejach”, że u Traków „dookoła noworodka siadają krewni i opłakują go, ile on nieszczęść musi zaznać, skoro się urodził i wyliczają wszystkie ludzkie cierpienia, zmarłego natomiast wesoło i radośnie grzebią i mówią przy tym, że pozbył się wszystkich nieszczęść i żyje teraz w zupełnej błogości”. Ponoć kobiety zmarłego kłóciły się o to, która z nich była tą najukochańszą, gdyż tylko ona miała prawo dostąpić wyróżnienia – być rytualnie zamordowaną i spocząć w grobie z ukochanym.

Czy Herodot we wszystkim miał rację i czy znajdowane dziś groby mówią nam coś więcej o obyczajach pogrzebowych tego tajemniczego ludu? Z grubsza znaleziska zdają się potwierdzać opis historyka. Dobrym przykładem jest chociażby odkryty w tym roku w bułgarskiej wsi Borisowo (ok. 300 km na wschód od Sofii) grobowiec z I lub II w.

Kot w grobie

Daniela Agre z Instytutu Archeologii Bułgarskiej Akademii Nauk znalazła nie tylko typowe dary ofiarne, jak naczynia czy broń, ale i szkielety dwóch koni, psa oraz doskonale zachowany czterokołowy rydwan. Jedną z jego ozdób jest figurka dzikiego kota, przez co okrzyknięto go jaguarem sprzed 2 tys. lat. Zabieranie do grobu przedmiotów zbytku, do których niewątpliwie należały wozy, było w starożytności powszechne. U Traków rydwan służył jako symbol bogactwa oraz środek transportu na miejsce ostatniego spoczynku, ale wierzono też, że będzie zmarłemu absolutnie niezbędny w zaświatach. Taki wniosek można wyciągnąć analizując malowidła grobowe.

W pierwszej połowie I tysiąclecia p.n.e. Trakowie zaczęli chować arystokratów w grobach (składających się z komory grobowej, przedsionka i korytarza zwanego dromosem) przysypanych kurhanami. Największe skupisko takich tumulusów (ponad tysiąc) znajduje się w okolicach Kazynłyku w Dolinie Róż, zwanej też bułgarską Doliną Królów. Tam w 1944 r. natrafiono na pierwszy dekorowany grobowiec z III w. p.n.e., kolejne malowidła grobowe odkryto niedawno w Szwesztari i Aleksandrowie. Nie wiadomo, na ile malowidła te ilustrują obrzędy pogrzebowe, wszystko wskazuje jednak na to, że konie i rydwany odgrywały tam niemałą rolę. Polowania, piesi i konni wojownicy, uczty oraz sceny ofiarne to najczęstsze motywy. Według niektórych badaczy dowodzą one, że Trakowie wierzyli w heroizację zmarłych władców. Wytarte progi i ślady przebudowy wydają się potwierdzać, że pewne pomieszczenia grobowe były dostępne i funkcjonowały jako mauzolea. Jakie odbywały się w nich obrzędy – możemy się tylko domyślać.

Kopanie na akord

W 2004 r. Georgi Kitov z Bułgarskiej Akademii Nauk natrafił w miejscowości Szipka na grób zmarłego w V w. p.n.e. władcy trackiego, w którym znalazł maskę ze złotej blaszki i rynsztunek wojownika. Tego samego roku w Goliamata Kosmatka odsłonił grób z 74 cennymi przedmiotami (20 ze złota). Rok później Daniela Agre w Zlatnicy odkryła pochówek władcy z setkami złotych obiektów m.in. wieńcem, paradnymi nagolennikami oraz pierścieniem. W zeszłym roku Kitov znalazł kolejną maskę, tym razem z litego złota. To i tak nie wszystkie trackie sensacje.

Niestety, w przypadku znalezisk z terenów Bułgarii zazwyczaj wszystko kończy się na doniesieniach prasowych, wymieniających wartościowe zabytki, a świat naukowy bezskutecznie czeka na obszerniejsze publikacje. Trwa tam wyścig archeologów z rabusiami. Badacze zmuszeni są do pośpiechu, nie mają czasu ani na dokładne opracowanie znalezisk, ani ich wnikliwe przebadanie. Uniemożliwia to głębsze zrozumienie istoty kultury trackiej, której subtelności kryją się w nieefektownych skorupach garnków i w kościach. Sami archeolodzy też nie są bez winy.

Kitov, zwany bułgarskim Indiana Jonesem, chwali się, że odkopał 30 trackich grobów. Trudno sobie wyobrazić, żeby była to solidna robota, skoro Howard Carter pracował w jednym grobowcu Tutanchamona 17 lat!

Zachodni ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Załączniki

  • Był taki lud

    Był taki lud - JR