POLITYKA

Poniedziałek, 25 września 2017

Polityka - nr 24 (3114) z dnia 2017-06-12; s. 12-14

Temat tygodnia

Ewa Siedlecka

Władza i nieodpowiedzialność

Pomysł PiS na państwo to likwidacja trójpodziału władzy. Ucieleśnieniem tego konceptu jest komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji: władza wykonawcza i sądownicza w jednym.

To powtórzenie, w udoskonalonej wersji, komisji Macierewicza ds. weryfikacji WSI: pełnia władzy, żadnej odpowiedzialności. I to właśnie: nieodpowiedzialność władzy – jest kolejnym elementem wizji państwa PiS. – Przywracamy wymiar sprawiedliwości narodowi – ogłosił w Sejmie poseł Stanisław Piotrowicz (PiS), prezentując projekty ustaw, które poddają PiS władzę sądowniczą: o Krajowej Radzie Sądownictwa i o ustroju sądów powszechnych.

Przyjęcie tych ustaw odroczono w ostatniej chwili, bo Trybunał Konstytucyjny (zapewne przypadkiem) na wtorek 20 czerwca wyznaczył właśnie datę rozpatrzenia wniosku prokuratora generalnego o zbadanie, czy może zgodnie z konstytucją przerwać kadencję obecnej Krajowej Rady. PiS jest pewny wyniku rozprawy, bo zapowiada, że zaraz potem ustawę o KRS uchwali. Nic dziwnego: sprawę osądzi pięcioro sędziów – wszyscy wybrani przez PiS. Po roku awantury o Trybunał Konstytucyjny PiS zbiera owoce władzy nad nim. A sędziowie Trybunału bez żenady mu służą – patrz wypowiedź dublera sędziego Lecha Morawskiego na uniwersytecie w Oksfordzie: że prezentuje stanowisko rządu.

PiS chce takiej samej władzy nad sądami. Minister sprawiedliwości i partia rządząca mają być kadrowymi swobodnie decydującymi o składzie KRS. I o tym, kto może zostać sędzią, a który sędzia – prezesem i wiceprezesem sądu. A prezesi zapewnią, że ważne dla władzy sprawy trafią do sędziów gwarantujących odpowiedni wyrok.

I pozamiatane. W białych rękawiczkach, bo przecież sądów PiS nie zniesie. Orzekać będą sędziowie, nie partia. Tak jak w Trybunale Konstytucyjnym.

Trybunał właśnie dostał od partii nowe zadanie: osądzić, czy Sąd Najwyższy ma prawo rozstrzygać zagadnienia prawne i dawać ich wykładnię zgodną z konstytucją. Na tej wykładni opierają się sądy. To jedna z najważniejszych funkcji Sądu Najwyższego. Na nieszczęście dla siebie skorzystał z niej wbrew woli partii rządzącej: stwierdził, że konstytucyjna prerogatywa prezydenta do udzielania aktu łaski dotyczy wyłącznie wyroków prawomocnych. Prezydent może uwalniać od kary, ale nie może udaremniać ustalenia winy – jak zrobił prezydent Andrzej Duda w przypadku Mariusza Kamińskiego.

PiS najpewniej wykorzysta więc Trybunał Konstytucyjny do odebrania Sądowi Najwyższemu jego prerogatyw. A także pierwszego prezesa, bo 22 czerwca Trybunał ma orzec, że prezes Małgorzata Gersdorf została wybrana z naruszeniem konstytucji. Tego przynajmniej oczekuje PiS.

Sejmowa deklaracja posła Piotrowskiego, że PiS „przywraca wymiar sprawiedliwości narodowi”, opiera się na rozumowaniu, że naród wybrał PiS, więc jeśli PiS będzie rządził wymiarem sprawiedliwości, to tak, jakby sam naród wymierzał sprawiedliwość. Tylko: kto obroni naród przed partią, która – jako suweren zastępczy – zabierze się do wymierzania sprawiedliwości narodowi?

Właśnie zaczyna działalność instytucja, która urzeczywistnia ideał państwa PiS: „komisja do spraw usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa”. Na zakończonym w zeszłym tygodniu posiedzeniu Sejm wybrał ostatniego jej członka – posła PO Pawła Rabieja.

Komisja jest hybrydą władzy administracyjnej i sądowniczej z elementami prokuratury i sejmowej komisji śledczej – czyli władzy ustawodawczej. Takie trzy w jednym. Wszystkie te władze – oprócz sądowniczej – są w rękach PiS. Komisja w ramach swojej właściwości przejmie też władzę sądowniczą. Prawo odwołania od jej decyzji do prawdziwego sądu będzie iluzoryczne.

Łamie to konstytucyjną zasadę trójpodziału władzy i prawo do sądu. Ale skarżenie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego po „dobrej zmianie” mija się z celem.

Konstytucyjna czy nie, komisja rozpoczęła prace i zapewne będzie je ciągnąć przynajmniej do końca kadencji tego Sejmu. Ma dwa polityczne cele: pokazać wyborcom, że PiS stoi po stronie szarego obywatela i „rozlicza afery”, a także „przykryć” nieudolność prokuratury Zbigniewa Ziobry w tej sprawie. We wrześniu zeszłego roku na polecenie Ziobry powołano trzy zespoły prokuratorskie do spraw warszawskiej reprywatyzacji: w prokuraturach regionalnych – wrocławskiej i warszawskiej, oraz w Prokuraturze Krajowej. Śledztw jest kilkadziesiąt. Urobku w postaci aktów oskarżenia jednak nie ma. Sprawy są skomplikowane, więc niewykluczone, że do końca kadencji PiS efektów nie będzie. A przed wyborcami trzeba się wykazać. Więc wykazywać się w imieniu PiS będzie komisja, która dostała po temu stosowne instrumenty. Specjalnie dla komisji stworzono niemieszczący się w dotychczasowym prawie rodzaj postępowania: „postępowanie rozpoznawcze”. Jest ono połączeniem postępowania administracyjnego, prokuratorskiego i sądowego, z elementami sejmowej komisji śledczej. „W toku postępowania rozpoznawczego komisja przeprowadza rozprawę” – a więc jak quasi-sąd. Zaś zajęcie się przez komisję sprawą wstrzymuje toczące się w niej postępowanie prokuratorskie czy sądowe.

Działania komisji będzie cechować ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]