POLITYKA

Piątek, 28 lipca 2017

Polityka - nr 24 (3114) z dnia 2017-06-12; s. 26-28

Polityka

Juliusz Ćwieluch

Wyklęci cichociemni

Rozmowa z Dariuszem Zawadką, byłym dowódcą GROM, o kulisach zmian w tej jednostce specjalnej

Juliusz Ćwieluch: – Wybiera się pan na święto GROM?
Dariusz Zawadka: – O które święto pan pyta?

To z okazji oficjalnego powołania 13 czerwca 1991 r. Jednostki Wojskowej 2305, czyli GROM.
Tyle się domyśliłem. Chodzi mi o to, o którym święcie mówimy, bo w tym roku będą dwa. Jedno oficjalne na terenie jednostki i drugie nieoficjalne poza jednostką dla weteranów oraz przyjaciół GROM. Pierwsze organizuje dowodzący jednostką płk Mariusz Pawluk i nie jestem na nie zaproszony, więc się nie wybieram. Uprzedzając pana ewentualne pytanie, gdybym został zaproszony, również bym się nie wybrał.

To już chyba tradycja, żeby nie zapraszać byłych dowódców, pan nie zapraszał gen. Romana Polko.
Trudno byłoby świętować w towarzystwie człowieka, który publicznie atakował jednostkę.

Atakował głównie pana.
Pod wnioskiem o odebranie gen. Polko odznaki GROM podpisało się około 200 osób z GROM, więc trudno sprowadzić tę sytuację do konfliktu personalnego. Zresztą obecnie dowodzący jednostką płk Pawluk wtórował panu generałowi w tym ataku, a nawet można powiedzieć, że uczeń przerósł mistrza. Pod wnioskiem o odebranie jego odznaki GROM podpisało się ponad 400 żołnierzy jednostki posiadających taką odznakę.

To chyba nie będzie wesołe świętowanie.
Za to w tym roku wreszcie będzie godnie i z podniesionym czołem. Nawet jednostka GROM wstaje z kolan po latach upadku. A posłańcem „dobrej zmiany” jest obecny dowódca, który z GROM żegnał się w aurze skandalu. Człowiek, który jako jedna z dwóch osób w całej 26-letniej historii GROM gremialną decyzją żołnierzy pozbawiony został prawa do noszenia odznaki jednostki.

Zdaje się, że jako dowódca płk Pawluk z automatu zasiada w tej kapitule.
Kapituła jest ciałem niezależnym od dowódcy, faktem jest jednak, że dowódca zatwierdza jej decyzje. Ale na szczęście honor nie jest dekretowany komisyjnie. Ludzie sami wiedzą, kto go ma, a kto nie. Prawnik, który niemal od początku istnienia GROM związany był z jednostką, w dniu objęcia dowództwa powiedział panu płk. Pawlukowi, co o nim sądzi.

I?
I nie jest już prawnikiem jednostki.

Mocne wejście. Skoro nowy dowódca ma takie możliwości, to może wreszcie uda mu się postawić pomnik twórcy jednostki gen. Sławomira Petelickiego, który już od ponad roku leży w komórce, bo nie ma politycznej zgody na jego postawienie.
Sprawa pomnika gen. Petelickiego przypomina mi sowiecką mentalność, w której każdy autorytet trzeba zgnoić, żeby na jego tle nie było czasem widać miałkości tych, którzy przyszli przejąć pałeczkę. Według mnie to polityczna zemsta. Zwykła małość. GROM utworzył gen. Petelicki, były oficer wywiadu PRL. Dla wielu polityków to był ubek i jednostka jest dla nich tworem ubeckim. Ale to właśnie żołnierzom GROM minister Macierewicz powierzył w 1992 r. transport teczek agentów do Sejmu, bo tylko nam ufał.

Z gen. Petelickim nie zawsze się zgadzałem, ale go szanowałem. Dokonał rzeczy niemal niemożliwej, tworząc jedną z najlepszych jednostek na świecie w kraju, który pogrążony był w kryzysie i politycznym chaosie. Wychował wielu wspaniałych żołnierzy. Należy mu się pamięć i szacunek. Z tego, co wiem, pomnik gen. Petelickiego został wywieziony z jednostki. To chyba najlepiej oddaje klimat panujący w jednostce pod nowym dowódcą.

Zaczynam mieć wrażenie, że jest pan do niego uprzedzony.
Przesada. Po prostu nie podaję mu ręki, a jak dostałem świąteczną kartkę z życzeniami, to odesłałem ją z adnotacją, żeby mnie skreślono z listy adresatów jego życzeń.

A łopatkę kto komu podwędził?
Rozmawiamy sobie na luzie i żartujemy, ale prawda jest taka, że podejmowane są decyzje, których negatywne konsekwencje będą ciągnąć się latami. Nie rozmawiam z panem dlatego, że się obraziłem, jestem sfrustrowany albo ktoś mnie gdzieś nie zaprosił, to mu w rewanżu przywalę w mediach. Przez lata konsekwentnie milczałem. GROM to coś więcej niż jednostka specjalna, to narodowe dobro, na które podatnik wyłożył wiele milionów. W zamian ma prawo oczekiwać najwyższego profesjonalizmu.

Minister Macierewicz pochwalił się przed opinią publiczną, że wojska specjalne uwolniły 11 afgańskich zakładników.
Podobnych akcji na przestrzeni ostatnich lat było już parę. Nie wszystkie były tak nagłaśniane przez ministerstwo. Widocznie minister potrzebuje sukcesów, bo jakie ma notowania w społeczeństwie, każdy wie. Zawsze dobrze jest podeprzeć się sukcesem wojsk specjalnych. Prawda jest jednak taka, że ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Dariusz Zawadka był jednym z pierwszych przyjętych do GROM. W aktach jednostki ma numer 41 (numeracja zaczynała się od 13, która była ulubioną cyfrą gen. Petelickiego). Przeszedł wszystkie szczeble kariery od szturmowca do zastępcy dowódcy zespołu bojowego. Zaliczył misje na Haiti, w Jugosławii, Kosowie. Dwukrotnie służył w Iraku. W 2008 r., cztery lata po odejściu z jednostki, wrócił na stanowisko jej dowódcy. W 2010 r. złożył rezygnację ze stanowiska. Nieoficjalną przyczyną odejścia był konflikt z ministrem obrony narodowej i niemożność zrealizowania własnej wizji rozwoju JW 2305.