POLITYKA

Sobota, 25 marca 2017

Polityka - nr 39 (2622) z dnia 2007-09-29; s. 76-79

Historia

Andrzej Friszke

Z ziemi polskiej do włoskiej

Przed 30 laty skazani w procesach po Czerwcu ’76 zostali zwolnieni z więzień wskutek amnestii, która objęła też działaczy KOR. Wprowadzono ją dzięki naciskom Episkopatu, ale i interwencji włoskich komunistów, do których list napisał Jacek Kuroń.

24 czerwca 1976 r. premier Jaroszewicz na posiedzeniu Sejmu przedstawił projekt podwyżek cen na wiele podstawowych artykułów spożywczych. Nazajutrz, 25 czerwca, strajkowało co najmniej 80 tys. osób w 112 zakładach w 24 (na 49) województwach. Żądano odwołania podwyżki. W większości zakładów strajki miały spokojny przebieg, obejmowały tylko część załogi i często trwały stosunkowo krótko. W Radomiu tysiące robotników wyszły na ulice, doszło do spalenia gmachu Komitetu Wojewódzkiego PZPR i wielogodzinnych walk z milicją na ulicach. W Ursusie robotnicy wylegli na tory i zatrzymali ruch pociągów. Wieczorem zostali spacyfikowani przez milicję.

Również wieczorem premier odwołał podwyżkę. Strajkujący po raz pierwszy w dziejach PRL odnieśli tak szybkie i tak spektakularne zwycięstwo. Władze się cofnęły, zarazem jednak brały odwet, zwłaszcza w Radomiu i Ursusie. Zatrzymanych przewożono do komend milicji, gdzie przechodzili przez tzw. ścieżki zdrowia, czyli między szpalerem milicjantów bijących pałkami. Setki osób stanęły przed kolegiami do spraw wykroczeń.

Liczba represjonowanych nadal jest niepewna, mimo wydania w ubiegłym roku znakomitej monografii młodego historyka Pawła Sasanki „Czerwiec 1976”. W październiku 1976 r., w opracowaniu Departamentu Społeczno-Administracyjnego MSW, podawano, że do kolegiów skierowano 353 wnioski o ukaranie, w tym 214 w Radomiu, 131 w Warszawie i 8 w Płocku. Orzeczono 314 kar aresztu, w tym 250 na trzy i 50 na dwa miesiące. Równolegle w Radomiu w trybie przyspieszonym skazano na kary więzienia 42 osoby, w tym 28 na pięć miesięcy do roku. W zwykłym trybie wniesiono do sądu w Radomiu oskarżenia przeciw 188 osobom.

W lipcu w Radomiu odbyły się dwa i w sierpniu kolejne dwa procesy, w których sądzono łącznie 25 osób. Wobec oskarżonych zastosowano zasadę zbiorowej odpowiedzialności: „działając w sposób chuligański, wzięli udział w zbiegowisku publicznym, którego uczestnicy wspólnymi siłami dopuścili się gwałtownego zamachu na funkcjonariuszy publicznych oraz na obiekty i urządzenia gospodarki uspołecznionej, powodując w następstwie tego zamachu uszkodzenia ciała 75 funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej oraz szkodę w mieniu społecznym w wysokości ponad 28 mln zł”. Ośmiu robotników skazano na kary 8–10 lat, jedenastu na 5–6 lat, pozostałych na 2–4 lata więzienia. Postępowanie prokuratorskie wszczęto przeciw 33 osobom z Ursusa. W procesie ursuskim, 16–17 lipca 1976 r., siedem osób skazano na kary 3–5 lat.

W tych dniach pod salą rozpraw zgromadziło się kilkadziesiąt osób – w tym Jacek Kuroń, Jan Józef Lipski, Antoni Macierewicz – które zapoczątkowały zbiórkę pieniędzy dla rodzin oskarżonych, zainteresowały się sytuacją sądzonych, zaproponowały pomoc dobrych adwokatów. Tak rozpoczęły się działania późniejszego Komitetu Obrony Robotników. Jedną z form pomocy było ujawnienie krajowej i zachodniej opinii publicznej faktu skazywania uczestników protestu na kary więzienia.

18 lipca Jacek Kuroń skierował list otwarty do Enrico Berlinguera, sekretarza generalnego Włoskiej Partii Komunistycznej. List przekazał przez akredytowanych w Warszawie dziennikarzy agencji prasowych ANSA, Reutera i AP. Przedstawił w nim przebieg ostatnich zdarzeń, przypominając poznański Czerwiec 1956 r. i Grudzień 1970 r., kiedy „robotnicy polscy płacili własną krwią za błędy tych, którzy są u władzy”. Wydarzenia czerwcowe są przejawem ciężkiego schorzenia życia społecznego, a odpowiedzialność za ten stan rzeczy spada na władze, które „pozbawiły klasę robotniczą i całe społeczeństwo jakichkolwiek sposobów wyrażania swych poglądów i obrony swoich interesów”. Zrzucanie na uczestników demonstracji „odpowiedzialności moralnej i prawnej za szkody spowodowane wskutek niemożności dobrego zorganizowania przez nich demonstracji, nie ma nic wspólnego z praworządnością. Chodzi tu jedynie o odwet ze strony ludzi, którzy przez 30 lat rządzenia niczego się nie nauczyli i niczego nie zrozumieli”.

Kuroń wskazywał na kampanię w prasie i telewizji oraz masowe wiece, w których robotników określa się jako chuliganów. Represje kieruje się przeciw przypadkowo złapanym na miejscu zdarzeń, „w Radomiu i w Ursusie aresztowano wiele osób; ci, którzy wracają z komisariatów milicji, mają na sobie ślady pobicia, niekiedy bardzo poważne. (...) Odpowiedzialność oskarżonych była udowadniana jedynie fotografiami zrobionymi przez milicję. (...) Robotnicy nie posiadający własnych organizacji i pozbawieni informacji są całkowicie bezbronni wobec represji. Reakcja władz zaostrza nastroje nienawiści i desperacji. Następny wybuch mógłby stać się tragedią dla narodu polskiego i oznaczać może polityczne bankructwo całej lewicy w Europie. Tylko generalna amnestia może położyć kres antyrobotniczemu terrorowi. Opinia publiczna w krajach, w których jest prawdziwie niezależna, może podjąć walkę o amnestię. Wiem, że Europa Zachodnia liczy się z Pańskim zdaniem, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]