Czwartek, 17 maja 2012
Tsunami jest tragedią wielką i głośną. Ale w naszych czasach zdarzyła się katastrofa jeszcze większa, o której wciąż niewiele wiemy. Trzęsienie ziemi w chińskiej prowincji Hebei 28 lat temu pochłonęło prawdopodobnie ponad 600 tys. ofiar.
28 lipca 1976 r. o godz. 3.42 nad ranem wstrząs o sile 7,8 stopni (według niektórych źródeł – 8,2 stopnia) zmiótł z powierzchni ziemi milionowy ośrodek przemysłowo-górniczy Tangshan w prowincji Hebei, położony 140 km na wschód od Pekinu. Wstrząs trwał 16 sek. i nie zaliczał się do najsilniejszych, natomiast nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności miał swoje epicentrum dokładnie na głębokości 11 km pod centrum miasta. Był odczuwalny prawie na połowie terytorium ChRL, a zniszczenia odnotowano na obszarze 30 tys. km kw. W rejonie położonym bezpośrednio nad epicentrum na powierzchni 47 km kw. nie ostał się ani jeden budynek.
Na długości 8 km powstał uskok o zmiennej głębokości i szerokości dochodzącej do 30 m. Gwałtowne przemieszczanie skorupy ziemskiej następowało zarówno w pionie jak i wielokierunkowo w poziomie. Oficjalnestatystyki mówiły o 242 419 ofiarach śmiertelnych (w tym 135 919 w samym mieście) i 164 581 ciężko rannych oraz stratach oszacowanych na 9,6 mld yuanów (co przy ówczesnym kursie równało się około 3 mld dol.). W 7218 rodzinach nie ocalała ani jedna osoba. Źródła zagraniczne podają jednak, że faktyczna liczba zabitych i zaginionych była znacznie większa i wyniosła aż 650 tys., co jest o tyle prawdopodobne, że tego samego popołudnia – w 16 godz. po pierwszym uderzeniu – nastąpił wstrząs wtórny, który uśmiercił wielu rannych, zablokowanych pod gruzami, ale mających jeszcze szansę na ocalenie. Kilka kolejnych wstrząsów o sile od 5 do 5,5 stopnia nie miało już co niszczyć... Tak czy inaczej była to największa liczba ofiar trzęsienia ziemi w XX w. – w Chinach i na świecie.
Wiele ofiar zginęło we śnie lub podczas próby wydostania się z mieszkania. W samym Tangshanie pozostało ponad 4200 sierot, 3817 częściowo lub całkowicie sparaliżowanych oraz 1700 osób, które doznały trwałego kalectwa. Małym sierotom, które nie umiały jeszcze mówić, w partiotyczno-ideologicznym uniesieniu nadawano nazwisko Dang, czyli Partia, oraz imiona w rodzaju Rewolucyjna Gotowość bądź Nowe Pokolenie.
400 bomb z Hiroszimy
Zniszczeniu uległa cała instalacja elektryczna, wodna i łącznościowa, 93 proc. budynków mieszkalnych, 78 proc. zabudowań przemysłowych, drogi, linie kolejowe, mosty, szpitale, 240 spośród 410 małych zbiorników wodnych w regionie oraz 3 duże i 2 średniej wielkości, 60 tys. studni. 33 tys. ha ziem uprawnych zostało zasypanych piaskiem, a 47 tys. ha zalała woda morska. Mimo niemal kompletnego zniszczenia infrastruktury na powierzchni kopalnie w miejscowym zagłębiu węglowym Kailuan – jednym z największych w Chinach – pozostały prawie nietknięte. Według chińskich sejsmologów siła rażenia w Tangshan była czterystukrotnie wyższa od wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie.
Nieszczęściem dla Tangshanu była wczesna pora wstrząsu, gdy miasto było pogrążone we śnie. Zastosowane metody budowania jak najbardziej sprzyjały wielkiej liczbie ofiar, bowiem większość budynków – głównie mieszkalnych – miała ściany nośne z cegieł, na których leżały płyty podłogowe. Gdy następowały wstrząsy, a szczególnie przesunięcia skorupy ziemskiej w poziomie, ceglana konstrukcja rozpadała się, a opadające płyty prasowały wszystko i wszystkich swoim ciężarem. W akcji ratowniczej uczestniczyło 150 tys. żołnierzy, a liczba samolotów transportowych dostarczających pomoc humanitarną lub ewakuujących rannych sięgała 390 dziennie. Kierując się dumą narodową, Chiny odmówiły wówczas przyjęcia pomocy zagranicznej. Akcja ratownicza – przy braku środków i ciężkiego sprzętu, generatorów, wody, odpowiedniego zaplecza medycznego oraz kiepskiej łączności – dla wielu poszkodowanych była jednak już spóźniona.
Aczkolwiek sejsmolodzy już dwa lata wcześniej zapowiadali silne trzęsienia w tym rejonie Chin i w tym właśnie okresie, to jednak żadna z prognoz nie była na tyle dokładna, aby w porę ostrzec mieszkańców Tangshanu. Co więcej, ówczesne władze Chińskiej Akademii Nauk zaliczyły tę strefę do kategorii „mało podatnych na ruchy tektoniczne” i ta klasyfikacja biurokratyczna okazała się ważniejsza niż obserwacje i wnioski na miejscu. Wcześniej prognozy sprawdziły się w kilku innych rejonach Chin, m.in. w sąsiedniej prowincji Liaoning (przed trzęsieniem o sile 7,3 stopni, które 4 lutego 1975 r. nawiedziło miasto Haicheng) oraz w położonej w odległości zaledwie 115 km od Tangshanu miejscowości Qinglong, która ucierpiała na skutek tej samej fali sejsmicznej (również o sile 7,8 stopnia) tego samego dnia. W znacznie mniejszym Qinglongu po prostu ewakuowano z budynków na czas całe miasto i okolice, dlatego też w całym powiecie, mimo zawalenia się 180 tys. budynków, zanotowano tylko jedną ofiarę śmiertelną, a i to na skutek zawału serca.<...
[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]