POLITYKA

Czwartek, 22 czerwca 2017

Polityka - nr 16 (3107) z dnia 2017-04-19; s. 20-22

Polityka

Ewa Siedlecka

Zagłodzić, zastąpić

To obywatele zdecydują, czy przetrwają organizacje pozarządowe promujące otwartość, równość i solidarność, kontrolujące władzę. Czy też czeka nas Katolickie Państwo Narodu Polskiego.

PiS chce przejąć władzę nie tylko nad instytucjami państwa i samorządu, ale też nad społeczeństwem obywatelskim. Organizacje pozarządowe mają być narzędziem sterowania społeczną aktywnością i świadomością. Mają pomóc PiS w realizacji jego wizji państwa: etnicznie i religijnie jednorodnego, podlegającego prawu zgodnemu z „boskim”, trzymającego na dystans „obcych”, a patriotyzm realizującego przez kulty: smoleński i żołnierzy wyklętych. Czy mu się uda – zależy od nas, obywateli.

PiS planuje doprowadzić organizacje, które krzewią „liberalizm” i „lewactwo”, do upadku, przez odcięcie ich od finansowania. Zamierza centralnie dzielić wszelkie dotacje – w tym unijne – przez urzędników Narodowego Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Centrum zasili organizacje realizujące „edukację patriotyczną”, propagandę antyrównościową nazywaną „obroną tradycyjnej rodziny”, propagandę zamachu smoleńskiego i propagandę antyunijną nazywaną „wstawaniem z kolan”. Rząd ma gotową odpowiednią ustawę.

„Niesłuszne” organizacje: strażnicze, równościowe, kontrolujące władzę, są publicznie zohydzane, po to by odebrać im społeczne zaufanie. I zastraszane. Ale nie są to działania spektakularne, które mogłyby wywołać ostrą reakcję Unii, Rady Europy czy innych organizacji międzynarodowych. Przez półtora roku rządów PiS nie zrobił z NGO nic tak gwałtownego jak z Trybunałem Konstytucyjnym. Nie zdelegalizował organizacji, których nie lubi, nie aresztował działaczy. Ale po cichu odbywa się proces głodzenia. A organizacje – podobnie jak sędziowie – zastraszane są zapowiadanymi zmianami prawnymi.

To że władza może zagłodzić niesłuszne organizacje, jest skutkiem patologicznego sposobu finansowania NGO w krajach byłego bloku socjalistycznego: finansowania uzależnionego od władzy. Przez lata 90. organizacje rozwinęły się dzięki niezależnemu finansowaniu z wielkich zachodnich fundacji, głównie amerykańskich. Za te pieniądze powstały m.in. organizacje kontrolujące władzę, broniące praw człowieka, promujące samorządność, edukację i kulturę skierowaną na obywatelskość, otwartość i tolerancję. Na początku lat dwutysięcznych fundacyjni darczyńcy uznali, że zbudowaliśmy już wystarczająco silną demokrację i dalej poradzimy sobie sami. Ich rolę przejęło finansowanie unijne. Tyle że unijne dotacje dzieli głównie władza.

Teraz władza PiS ma okazję, by odciąć od nich „niesłuszne” organizacje. I wprowadzić na ich miejsce własne. Dzieje się to pod hasłem wspierania organizacji, które do tej pory były rzekomo sekowane. PiS nie ma problemu ze znalezieniem „słusznych” organizacji do działania w oświacie czy kulturze. Wystarczy krzewić „wartości narodowe i patriotyczne”. Liderem są organizacje ojca Tadeusza Rydzyka. Od początku rządów PiS wiadomo o przynajmniej 4,4 mln zł, które dostały od agend rządowych na rozmaite programy.

Nie ma też problemu ze znalezieniem organizacji kobiecych, tyle że promujących „tradycyjną” rolę kobiety w rodzinie i społeczeństwie. Nawet ze znalezieniem organizacji pomagających ofiarom przemocy w rodzinie. A są na to unijne pieniądze, które trzeba rozdać. Odebrano je więc prowadzącemu od lat schroniska i poradnictwo dla kobiet ofiar przemocy Centrum Praw Kobiet i dano organizacjom katolickim, których antyprzemocowa działalność nie była dotąd szerzej znana.

Spory problem jest natomiast z organizacjami działającymi na rzecz uchodźców. Są na to do rozdania unijne pieniądze, ale pisowskie „społeczeństwo alternatywne” nie garnie się do zagospodarowania tej działki. Grozi nam, że Unia pieniądze na uchodźców zabierze.

Przez lata organizacje pozarządowe wspólnie z władzami wypracowały przejrzysty sposób dzielenia pieniędzy publicznych: w konkursach, z udziałem niezależnych, zewnętrznych ekspertów, z publicznym ogłaszaniem ocen. Za rządów SLD, w 2004 r., powstał Fundusz Inicjatyw Obywatelskich (FIO), dotowany z budżetu państwa, do wspierania działalności organizacji pożytku publicznego.

Władza PiS łamie te zasady. Organizuje konkursy pod konkretne organizacje i manipuluje rozstrzygnięciami. Nagminne stało się naciąganie zasad i unieważnianie konkursów, jeśli nie zgłosiły się do niego „właściwe” organizacje lub jeśli nie było jak uzasadnić, że wygrały konkurs.

Tak było w przypadku fundacji państwa Elbanowskich. Najpierw – w lutym 2016 r. – MEN unieważnił konkurs na partnera społecznego do konsultowania reformy oświaty, który wygrała Federacja Inicjatyw Oświatowych (koalicja 32 organizacji). W maju rozstrzygnięto nowy konkurs – Elbanowscy wygrali jednym punktem. Gra szła o 5,3 mln zł.

Łamie się zasady konkursowe. Np. Ruch Kontroli Wyborów (organizacja powstała dla podważenia ważności ostatnich wyborów samorządowych) dostał z MSZ 1,5 mln zł na Ośrodek Debaty Międzynarodowej, choć warunkiem konkursu było „udokumentowane doświadczenie w realizacji w latach 2013–15 co najmniej 5 projektów poświęconych wskazanym w konkursie tematom”.

Wobec słusznych ideowo organizacji nie stosuje się kryteriów fachowości. Konkurs na 6 mln zł z ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]