POLITYKA

Poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Polityka - nr 14 (3105) z dnia 2017-04-05; s. 94

Passent

Daniel Passent

Zielona fala

Jak informuje POLITYKA INSIGHT, Baudoin Denis został nowym szefem BMW w Polsce. Wystarczyły dwa wypadki (minister Macierewicz i wiceminister Kownacki) i prezes BMW poleciał. A u nas prezes jak był – tak jest. Pan Denis powiedział, że bawarski koncern przystępuje do pracy nad pancerno-wyścigowym modelem specjalnie na rynek polski. – Jedno tylko polskie ministerstwo – stwierdził w wypowiedzi udzielonej nam 1 kwietnia – kupiło więcej naszych limuzyn niż cała Skandynawia. Cieszy nas zaufanie, jakim darzy nas Warszawa, o czym świadczy fakt, że kupuje hurtowo i z wolnej ręki. Wystarcza codzienna kosmetyka blacharska i nasze samochody są jak nowe. Nawet wymagający minister Misiewicz nie składał reklamacji. W ślad za Polską rządy Międzymorza kupują nasze samochody. Łotwa i Estonia nabyły już pierwszą limuzynę do spółki.

Dzięki trwałości samochodu BMW minister Macierewicz po incydencie na trasie Rydzyk–Kaczyński cały i zdrowy powstał z kolan i odjechał z miejsca »kolizji« (jak to nazywa prokuratura). A wszystko to dzięki specjalnemu urządzeniu, jakie instalujemy w naszych samochodach. Pozwala ono pasażerowi VIP, za pomocą zwykłego pilota, zmieniać światła drogowe tak, żeby nasz kierowca miał cały czas tzw. zieloną falę. Nowy model nazywa się BMW Zielona Fala. Będzie montowany w Zielonej Górze i tam też przewidujemy centrum powypadkowe Grupy Wyszehradzkiej. Samochód ministra Kownackiego był dodatkowo wyposażony w wizytówki Sekretarza Stanu w MON. Poszkodowany kierowca Volvo, natychmiast po otrzymaniu wizytówki z dedykacją, odjechał dumny i zadowolony. Wszystkie egzemplarze BMW dla rządu zostaną wyposażone w wizytówki, co umożliwi identyfikację sprawców oraz ofiar wypadku i powinno je zadowolić – kończy prezes BMW.

W piątek, 30 marca, minister Kownacki – zachęcony sukcesami w dziedzinie motoryzacji – zapowiedział kupno trzech samolotów VIP, z których jeden ma być wyposażony w rozmaite cuda-niewidy, prawie tak jak samolot Air Force One w USA. Ma to być „powietrzny punkt kierowania krajem”. Nasuwa się pytanie: czy prezydent Duda wyczerpał już wszystkie możliwości naziemnego punktu kierowania krajem? Jeżeli kupujemy trzy samoloty – dla prezesa, prezydenta i ministra obrony, z których każdy chce kierować krajem z punktu powietrznego, to jak uniknąć katastrofy? Normalnie już jeden samochód i jedno drzewo stanowią dla ministrów problem, dlatego zarządzono wycinkę drzew, pozostawiając po jednej lipie na ministra.

Wszystko, czego dotknie się PiS, zmienia się w gówno” – powiedział ostatnio Adam Michnik w telewizji austriackiej. Jest to krzywdzące i mało eleganckie. Apeluję o umiar, o odrobinę kultury. Oto, co mówią np. o Tusku ludzie kulturalni. „Antypolski kandydat Malty... Polityk wrogi Polsce… Już jako unijny dygnitarz aktywnie włączył się w plan obalenia polskiego rządu w kabaretowym »puczu grudniowym«…” (Joanna Gwiazda i Andrzej Gwiazda, legenda Solidarności, Kawaler Orderu Orła Białego). Donald Tusk przejdzie do historii Polski w roli „złowrogiej… To jeden z najczarniejszych charakterów Polski pokomunistycznej… na własne oczy mogłem obserwować, jak jeden człowiek potrafi zarażać polityczną nienawiścią coraz szersze rzesze… wciągani w młyn antypisowskiej wścieklicy… diaboliczny geniusz… w polityce wewnętrznej Tusk był rekinem ludojadem, a tam (w Brukseli – D.P.) milusińskim, który przyklapuje interes największych graczy…” (Ryszard Legutko, profesor, były minister, eurodeputowany PiS).

A oto niektóre tytuły z portalu braci Karnowskich 31 marca: „Histeria Petru”, „Skandaliczna sprawa Niesiołowskiego”, „Szczyt bezczelności” (Siemoniak o stosunkach Macierewicz-Duda), „Paranoiczna wypowiedź Wałęsy” i „Wściekły atak Michnika”.

Na wściekłe ataki opozycji poseł Pięta z PiS odpowiada, że „całą tę czerwoną lumpeninteligencję wywaliłby na zbity pysk”. Ciekawe, czy w oczach prezesa Kaczyńskiego autor tych słów, skierowanych pod adresem strajkujących nauczycieli, jest człowiekiem silnym, którego cechuje tylko pewna ekstrawagancja. Moim zdaniem ani Macierewicz, ani Pięta, ani posłanka prof. Pawłowicz z jej listem do przewodniczącego Junckera, jako do alkoholika, to nie są ludzie silni, tylko wręcz przeciwnie – słabi, gdyż agresja jest przejawem słabości, bezsilności, strachu. Można różnie oceniać strajk zorganizowany przez ZNP (wycofanie się rządu z wątpliwej „reformy” edukacji trudno sobie wyobrazić), ale mówienie o tej organizacji jako „postkomunistycznej, progenderowej i prorosyjskiej” to absurd, nic innego jak przejaw złości i bezsilności.

Co pewien czas (ostatnio w wywiadzie dla RMF) prezes Kaczyński powtarza, że mówienie o dyktaturze czy autorytaryzmie w Polsce jest bezpodstawne. Ba, prezes uważa krytykę za zjawisko normalne w demokracji, ale prędko zastrzega, że musi to być krytyka „oparta na faktach”, czyli (w nowomowie PRL) „krytyka konstruktywna”, a nie totalna. Wywiad Kaczyńskiego dla RMF obejrzałem w skupieniu, ponieważ w rozmowach jeden na jednego, w atmosferze kameralnej, prezes jest dużo lepszy niż kiedy cyklicznie krzyczy na schodkach przed Pałacem Prezydenckim.

...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]