Czwartek, 17 maja 2012
Jak zapobiegać, a przynajmniej przeciwdziałać skutkom katastrof, takich jak niedawne tsunami? Eksperci z nadzieją mówią o powstającym właśnie Globalnym Systemie Systemów Obserwacji Ziemi.
Grażyna Morek
Po grudniowej tragedii, która pochłonęła życie około 300 tys. osób, wielokrotnie padały pytania: Czy nie można było temu zapobiec? Dlaczego nie ewakuowano ludzi z zagrożonych terenów? Odpowiedź jest prosta: bo sygnały o zagrożeniu zostały na miejscu niewłaściwie zinterpretowane i nie przekazano ich komu trzeba. Tygodnik naukowy „Science” mówi wręcz o kompletnej ignorancji w krajach dotkniętych tragedią: „Nigdy nie mieliśmy do czynienia z czymś takim. To było dla nas kompletne zaskoczenie” – wyjaśnia hinduski sejsmolog. „Wiedzieliśmy, że doszło do trzęsienia ziemi, ale po drugiej stronie oceanu. Ono nie powinno nam zagrozić” – mówi dyrektor instytutu geologicznego na Sri Lance. Na Oceanie Indyjskim, w przeciwieństwie do Pacyfiku, nie ma systemu ostrzegającego przed tsunami. Czujniki na Oceanie Spokojnym odebrały co prawda sygnały o podmorskim trzęsieniu ziemi i godzinę później Pacific Tsunami Warning Center na Hawajach wydał ostrzeżenie o możliwości tsunami w rejonie epicentrum, ale informacja ta na niewiele się zdała. Rozmiar tej tragedii pokazał, jak nagląca jest potrzeba skoordynowania metod obserwacji Ziemi i stworzenia globalnego systemu ostrzegania przed kataklizmami. Teraz wydaje się, że wreszcie to się zmaterializuje.
Pomysł stworzenia takiego systemu pojawił się trzy lata temu podczas World Summit on Sustainable Development (Światowego Szczytu Zrównoważonego Rozwoju) w Johannesburgu. Rok później Amerykanie zorganizowali w Waszyngtonie I Earth Observation Summit (Szczyt Obserwacji Ziemi) i wtedy pod przewodnictwem USA, Japonii, RPA i Komisji Europejskiej powstała Group on Earth Observations – GEO (Grupa do spraw Obserwacji Ziemi), której zadaniem miało być opracowanie wszechstronnego programu monitoringu całej kuli ziemskiej. W ubiegłym roku w Tokio, podczas kolejnego szczytu, GEO przedstawiła wstępny dokument, w którym znalazły się założenia nowej inicjatywy. I wreszcie, niecałe dwa miesiące po klęsce tsunami, podczas III Szczytu Obserwacji Ziemi w Brukseli ambitna idea nabrała realnych kształtów. Przedstawiciele ponad 60 państw świata (nie było wśród nich Polski, która na razie pozostaje w GEO obserwatorem) i kilkudziesięciu organizacji (m.in. UNESCO, UNEP – United Nations Environmental Programme i FAO) oficjalnie przyjęli 10-letni plan wdrożenia w życie Global Earth Observation System of Systems – GEOSS (Globalnego Systemu Systemów Obserwacji Ziemi).
GEOSS ma dostarczyć kompletnej informacji na temat naszej planety – zarówno jeśli chodzi o zjawiska naturalne jak i procesy będące skutkiem działalności człowieka. Obecnie na Ziemi pracuje około 100 tys. urządzeń pomiarowych zainstalowanych na lądzie, bojach, statkach, na dnach oceanów; z kosmosu planetę obserwuje bez przerwy kilkadziesiąt satelitów. Niestety większość tych systemów działa niezależnie od siebie, a wymiana zbieranych przez nie informacji praktycznie nie istnieje. GEOSS ma to zmienić. Europa wniesie doń w posagu swój własny projekt GMES (Global Monitoring for Environment and Security) o podobnych założeniach. Jak zapewnia Volker Liebig, dyrektor Programów Obserwacji Ziemi Europejskiej Agencji Kosmicznej, poprzez GEOSS działanie GMES i innych systemów będzie w pełni zharmonizowane.
Obecnie najlepszy monitoring mają bogate kraje. Pierwszym krokiem do ujednolicenia systemu będzie więc znalezienie i załatanie dziur, czyli m.in. ustalenie miejsc i zagadnień, które nie są objęte obserwacją lub są niedostatecznie monitorowane. – Tak jak lekarz nie może badać stanu zdrowia pacjenta, mierząc np. tylko jego temperaturę i ciśnienie krwi, tak naukowcy nie mogą monitorować wyłącznie oceanów, lądu czy samej atmosfery i z tego wnioskować, co dzieje się na naszej planecie – tłumaczy Helen Wood z amerykańskiego National Oceanic and Atmospheric Administration, szefowa Sekretariatu GEO. Bez monitoringu danego zjawiska na Ziemi naukowcy nie są w stanie ocenić wagi pomiarów z kosmosu. W niektórych przypadkach, na przykład jeśli chodzi o ocenę poziomu opadów, same satelity nie wystarczą – do pełnej analizy potrzeba m.in. pomiarów z deszczomierzy, których brakuje w krajach rozwijających się, nie mówiąc już o radarach meteorologicznych.
GEOSS przyniesie korzyści wszystkim, a najwięcej biednym krajom nawiedzanym przez huragany, powodzie, trzęsienia ziemi. Jeszcze przed szczytem w Brukseli UNESCO zapowiedziało rozpoczęcie prac nad projektem systemu wczesnego ostrzegania przed tsunami dla Oceanu Indyjskiego. Miałby on ruszyć najpóźniej za dwa lata. Badacze zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa grożącego teraz całemu regionowi: „Grudniowe trzęsienie ziemi zmieniło rozkład naprężeń na granicach płyt tektonicznych, co daje duże prawdopodobieństwo kolejnych wstrząsów w tym rejonie” – twierdził w marcu w „Nature”, tuż przed kolejnym trzęsieniem ziemi w Indonezji, prof. John McCloskey z brytyjskiego University of Ulster. Naukowiec przewidział nawet przybliżoną siłę ...
[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]