POLITYKA

środa, 27 września 2017

Polityka - nr 26 (3116) z dnia 2017-06-28; s. 28-30

Społeczeństwo

Juliusz Ćwieluch

Zmiennicy

Do końca wakacji cała Polska ma obowiązek się zdekomunizować. W Dębicy na przykład ulicę Młodości zmieniono na ulicę Młodości, a Braterstwa Broni na Braterstwa Broni, ale teraz jest już właściwa młodość i odpowiednie braterstwo.

Radny Piotr Michoń mieszka przy ulicy Jana III Sobieskiego. Na spotkaniach ze starszymi mieszkańcami dzielnicy posługuje się nazwą Świerczewskiego, bo w Dębicy ludzie żyją jeszcze według starej siatki ulic. Zresztą sam się myli, bo zapytany, przy jakiej ulicy się wychował, mówi, że Marchlewskiego, to znaczy Batorego.

Poczet królów polskich zagościł w Dębicy 8 października 1992 r., kiedy Rada Miasta postanowiła po raz pierwszy zdekomunizować ulice. Żarna historycznej sprawiedliwości przemieliły 15 postaci, dwie ulice z PRL w tytule, jeden Manifest Lipcowy i jeden plac Zwycięstwa, bo żadnego zwycięstwa przecież nie było. Plac Zwycięstwa stał się ponownie historycznym Rynkiem. Z którego przy okazji usunięto pomnik Wdzięczności Armii Radzieckiej, bo skoro nie było zwycięstwa, to nie może być również mowy o wdzięczności. Sprawę walki z komunizmem w Dębicy potraktowano bardzo serio. Pod historyczny topór głowę położyć musiał nawet Ludwik Waryński. Niby socjalista, a nie komunista, ale w decydującym momencie sporu sięgnięto po dowód bezsprzeczny, a konkretnie wizerunek rzeczonego na peerelowskim banknocie stuzłotowym. Dla równowagi Waryńskiego zmieniono na innego socjalistę, Ignacego Daszyńskiego. Sprawa dekomunizacji w Dębicy wydawała się zakończona raz na zawsze.

Zmory Peerelu

We wrześniu 2016 r. weszła w życie Ustawa o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego, zwana potocznie ustawą dekomunizacyjną. Według danych IPN w adresach Polaków było jeszcze około 1,5 tys. komunistycznych złogów do usunięcia. Pierwszą falę dekomunizacji niemal suchą stopą przeszedł Świerczewski, który według danych IPN zachował prawie 196 ulic. Podobną frustrację śledczych z IPN wywoływał PKWN, który nadal honorowano w 131 miastach i miasteczkach. Ale prawdziwą zmorą lustratorów był PRL, który masowo występował w nazwach osiedli, różnego rodzaju „-leciach” i innych konfiguracjach. PRL w wielu miastach przeszedł bez szwanku pierwszą falę dekomunizacji, bo samorządowcom nawet nie przyszło do głowy, że coś może być nie tak z daną nazwą. – Na tamtym etapie rewolucji wymazywano głównie obce wpływy, Stalina, Lenina i ich popleczników. Na wymazywanie własnej historii nie było wielu chętnych, bo ludzie pamiętali jeszcze dobrze PRL, wiele osób się z nim utożsamiało. Doświadczenie PRL było za świeże, żeby można było je prosto zanegować – mówi prof. Wojciech Łukowski, socjolog.

W ostatnim czasie lista ulic do zmiany spęczniała. Samorządy, zwłaszcza te związane z PiS, zajęły się tym kreatywnie. W rządzonej przez PiS Dębicy na wieść o nowej ustawie najpierw się ucieszyli, że ich ten problem nie dotyczy, potem jednak pojawiły się wątpliwości, jak to zostanie odebrane w centrali, że wszyscy dekomunizują, a w Dębicy nic. Według oficjalnych danych w mieście jest 218 ulic, trzy place i siedemnaście rond. Z rondami sprawa była politycznie czysta, bo większość powstała niedawno, kiedy pojawiły się pieniądze z Unii. Miasto było już rządzone przez właściwych ludzi. Z placami sprawa również była załatwiona. Ale w ulicach można było jeszcze pogrzebać.

Przy 23 Sierpnia mieszka 340 osób. Trzy zameldowane są na pobyt czasowy, reszta na pobyt stały. Z czego prawie połowa na pobyt stały dożywotni, bo to pensjonariusze Domu Pomocy Społecznej im. Świętego Ojca Pio. Większość mieszkańców jest ubezwłasnowolniona. 23 Sierpnia, datę wyzwolenia Dębicy przez wojska Armii Czerwonej, radni postanowili zmienić na podporucznika Jana Kitę pseudonim „Samotny”, jednego z żołnierzy wyklętych. Mieszkańcy skierowali jednak wniosek do władz miasta, że chcieliby żyć dalej na 23 Sierpnia. Napisali, że data jest im bliska, bo związana z błogosławionym księdzem Władysławem Findyszem, a konkretnie to data jego wspomnienia. – My nie musielibyśmy tracić pieniędzy na nowe pieczątki, wizytówki i niepotrzebną korespondencję, a oni mogliby odhaczyć sukces w papierach. Mamy jedną osobę w radzie, która podpowiedziała nam to rozwiązanie, ale nie możemy wymienić o kogo chodzi, bo ściągnęlibyśmy na nią ogromne kłopoty – mówi jedna z mieszkanek ulicy 23 Sierpnia i również się nie przedstawia, żeby kłopotów nie ściągnąć na siebie. – Co prawda nie ma dowodu na związki błogosławionego Findysza z Dębicą, ale urodził się zaledwie 60 km stąd, więc z pewnością nasze miasto bliskie było jego sercu.

29 maja 2017 r. na sesji Rady Miasta Dębica podjęto ponad 20 uchwał. Sześć dotyczyło ulic, cztery zmieniły nazwę na taką samą, jak miały poprzednio, ale nazwom nadano nowe uzasadnienia. Ulicę Czwartaków zmieniono więc na ulicę Czwartaków. Podobnie Braterstwo Broni, Wojsko Polskie i Młodość, przy czym chodzi już ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]