POLITYKA

Piątek, 28 lipca 2017

Polityka - nr 23 (3113) z dnia 2017-06-07; s. 12-14

Temat tygodnia

Grzegorz Rzeczkowski

Zrzutka na TVPiS

Rząd chce specjalną ustawą zmusić klientów kablówek i platform cyfrowych do płacenia na zadłużone media państwowe. Robi to z finezją radzieckiego spychacza, dzieląc ludzi na lepszych i gorszych, bez zawracania sobie głowy protestami.

W środowisku nadawców wrze od kilku tygodni, a obawa miesza się z wściekłością. Choć ustawa uszczelniająca pobór obowiązkowego abonamentu radiowo-telewizyjnego dopiero wpłynęła do Sejmu, na infolinie telewizji kablowych i satelitarnych dzwoni coraz więcej zaniepokojonych klientów. – Wielu na razie pyta, co się stanie po wejściu w życie ustawy, a część już składa rezygnacje. Nie przedłużają umów, sądząc, że jest to droga do uniknięcia opłacania abonamentu. Obawiamy się, że lawina dopiero ruszy, a ta ustawa będzie kamieniem, który ją uruchomi, bo klienci kablówek i platform cyfrowych zechcą wybrać serwisy pirackie, internetowe platformy VOD lub anteny naziemne, których nowe przepisy nie obejmą – przewiduje Krzysztof Kacprowicz, prezes Związku Pracodawców Mediów Elektronicznych i Telekomunikacji Mediakom. W środowisku tzw. kablarzy pojawiają się też sygnały o malejącym zainteresowaniu nowych klientów, którzy wstrzymują się z decyzją o zakupie usług do czasu wyjaśnienia sytuacji.

A sytuacja jest daleka od klarownej. Skonstruowana w Ministerstwie Kultury ustawa to typowy przykład „lex PiS” – czyli projektu przygotowywanego w pośpiechu, z błędami i brakami, tworzonego dla interesu politycznego i zadowolenia jednej grupy kosztem innej, przy ignorowaniu uwag krytycznych, w tym także instytucji państwowych.

Projekt zmian zakłada, że abonament RTV w wysokości 22,70 zł miesięcznie zapłacą obligatoryjnie wszyscy odbierający telewizję za pośrednictwem łącza kablowego, satelitarnego lub internetowego. Wystarczy mieć podpisaną umowę z operatorem na usługę telewizyjną i nie być w gronie obecnie zwolnionych z opłat (m.in. 75-latkowie, kombatanci, inwalidzi pierwszej grupy). Dotyczyć to będzie ok. 10 mln osób. Nowe zasady mogą zacząć obowiązywać już po wakacjach.

Oficjalnie przedstawiciele branży ważą słowa, by nie pogarszać swojej sytuacji negocjacyjnej przed parlamentarną batalią, nieoficjalnie nie kryją rozgoryczenia, a słowa o bublu prawnym i skoku na kasę należą do najdelikatniejszych. Wielu klientów kablówek i operatorów cyfrowych rzeczywiście martwi się o bezpieczeństwo swoich danych, które nadawcy będą musieli udostępnić Poczcie Polskiej. Sami operatorzy najbardziej obawiają się masowego odpływu klientów, którzy nie będą chcieli płacić dodatkowych 22,70 zł miesięcznie. To dla wielu może oznaczać koniec działalności. Zagrożenie jest realne, bo abonament jest często większy, niż wynosi najniższy rachunek za pakiet kanałów z kabla czy satelity – na przykład w Cyfrowym Polsacie to 19,99 zł miesięcznie. W przypadku niektórych nadawców tacy klienci mogą stanowić nawet kilkadziesiąt procent ogółu.

– Proponowany system jest niesprawiedliwy i wybiórczy. Obejmując tylko część społeczeństwa, prawdopodobnie jest również niekonstytucyjny – twierdzi Jan Dworak, były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (2010–16) oraz prezes TVP w latach 2004–06. Jego zdaniem PiS poszło na łatwiznę. – Chodzi o ratunek dla TVP, której deficyt z każdym kwartałem się powiększa – mówi Dworak. Wygląda więc na to, że co prawda nie cały naród, ale duża jego część ma budować nie swoją, bo pisowską telewizję.

Dziura w kasie

Media spod znaku TVP i Polskiego Radia, z rzadka zwane już publicznymi, wpadły w tarapaty, których końca nie widać, a które mogą okazać się dla nich zabójcze. Totalna destrukcja personalno-programowa dokonana pod dyktando PiS przez posłusznych i niekompetentnych szefów doprowadziła do utraty części słuchaczy i widzów, a zatem także przychodów. Nie tylko reklamowych, ale i abonamentowych. TVP pod rządami Jacka Kurskiego coraz mocniej odstaje pod względem oglądalności od Polsatu i TVN. Tylko w ciągu roku (kwiecień 2016 – kwiecień 2017) TVP1 straciła prawie 50 tys. widzów, TVP2 – 44 tys. Dla porównania strata Polsatu to niewiele ponad 1,3 tys., zaś TVN – 21 tys. Widownię traci zresztą zdecydowana większość z 12 kanałów publicznej telewizji. W sumie – jak informowała KRRiT w raporcie obejmującym dane z IV kwartału 2016 r. – w ciągu 12 miesięcy odpłynęło z nich ponad 200 tys. widzów (pozostało ponad 2 mln). Wzrosty notują tylko TVP ABC – z kreskówkami – oraz TVP HD.

Gdy w styczniu 2016 r. „dobra zmiana” weszła na Woronicza, TVP miała odłożone na kontach co najmniej 77 mln zł. Dziś ma jakieś dwa razy tyle, ale długu. Kurski zresztą otwarcie się do tego przyznaje, choć nie poczuwa się do winy, obciążając jej poprzedników. „Trzeba sobie jasno powiedzieć, że doszliśmy do ściany. W warunkach kiedy nie ma realnego wsparcia abonamentowego, budżet realny oznacza »budżet śmierci«. De facto oznacza to zwijanie tej firmy” – mówił, podsumowując rok swych rządów na Woronicza.

Już wtedy nie ukrywał, że czeka na pomoc rządu. „Stoimy w blokach startowych. Ale bez pieniędzy, ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]