POLITYKA

środa, 26 kwietnia 2017

Polityka - nr 28 (2713) z dnia 2009-07-11; Polityka. Niezbędnik Inteligenta. Wydanie 18 ; s. 2-7

Ekonomia

Jacek Żakowski

Zwierzęca natura rynku

o wadze emocji w gospodarce z Robertem J. Shillerem amerykańskim psycho­-ekonomistą, rozmawia Jacek Żakowski

Kiedy wiosną tego roku George A. Akerlof, uważany za jednego z najinteligentniejszych ekonomicznych noblistów (2001 r.), i Robert J. Shiller, uważany na jednego z najpewniejszych kandydatów do ekonomicznego Nobla, wspólnie wydali książkę o intrygującym tytule „Animal Spirits” (Zwierzęca natura), z miejsca trafiła ona na listy anglojęzycznych bestsellerów. Książka została uznana za manifest jednej z najciekawszych szkół nowej ekonomii – tzw. ekonomii behawioralnej albo psychoekonomii.

W parze Akerlof-Shiller wyższą akademicką pozycję ma Akerlof z Uniwersytetu Berkeley, ale motorem rewolucji jest Shiller z Uniwersytetu Yale, autor stałej rubryki w „The New York Times” i przedrukowywany w kilkudziesięciu krajach komentator agencji publicystycznej Project Syndicate. Sławę przyniosła Shillerowi wydana w 2000 r. książka „Irrational Exuberance” (Nieracjonalna obfitość), w której podjął fundamentalną polemikę z doktryną tzw. neoklasycznej szkoły ekonomicznej, popularnie nazywaną neoliberalizmem. Główna teza Shillera była z grubsza taka, że gospodarką w coraz większym stopniu rządzą wrażenia, emocje i owcze pędy, a w coraz mniejszym tzw. przesłanki racjonalne, które neoliberałowie nazywają fundamentami i opisują w swoich idealistycznych modelach funkcjonowania rynku, stanowiących podstawę ich poglądów na politykę gospodarczą.

Recenzując „Nieracjonalną obfitość” „Wall Street Journal” pisał, że książka zawiera „dawkę realizmu, którą poważni inwestorzy mogą zignorować na własną odpowiedzialność”. Była ta opinia okrutnie prawdziwa. Blisko dziesięć lat temu Shiller opisał bowiem precyzyjnie zarówno mechanizmy prowadzące do krachu giełdowego 2000 r. (który wybuchł wkrótce po wydaniu książki), jak i załamanie amerykańskiego rynku nieruchomości w 2007 r. i jego konsekwencje dla amerykańskiej oraz światowej gospodarki. Co więcej, nie były to przepowiednie, przeczucia ani prognozy, ale solidnie udokumentowany scenariusz oparty zarówno na analizie krachów, jakie miały miejsce przez kilkanaście wcześniejszych dekad, jak też na opisie nowych mechanizmów, takich jak powstanie tzw. społeczeństwa własności czy rola nowoczesnych, operujących głównie emocjami, mediów.

„Nieracjonalna obfitość” zrobiła duże wrażenie, ale nie zmieniła biegu zdarzeń. Setki tysięcy ludzi przeczytało tę książkę, ale nikt chyba nie wyciągnął z niej istotnych wniosków dla siebie. Mimo że ćwierć książki stanowią (czasem bardzo szczegółowe) rekomendacje dla tych, którzy chcieliby uniknąć skutków nadchodzących kryzysów. Nie tylko rządy, drobni inwestorzy i firmy inwestycyjne, ale nawet uniwersyteccy koledzy Shillera zbyt mocno uwierzyli, że akcje będą wiecznie rosły, żeby pójść za jego radą i przygotować się na nieuchronne nadejście kryzysu, choćby dywersyfikując portfele, czyli inwestując nie tylko w akcje i nieruchomości. Powszechne dziś finansowe kłopoty wielkich amerykańskich fundacji i uniwersytetów w przeważającej mierze wynikają z tego, że – nawet po krachu 2000 r. – nie potraktowano Shillera wystarczająco poważnie.

Rok temu Shiller wydał drugą głośną książkę „The Subprime Solution” (Gorsze rozwiązanie; tytuł nawiązywał do kredytów subprime, które wywołały wszechświatowy kryzys). Sława proroka kryzysu zagwarantowała jej łatwy rozgłos i szybki sukces rynkowy. Ci, którzy wcześniej nie posłuchali Shillera, byli już jednak w sytuacji zbyt trudnej, by mógł im zaproponować proste rozwiązania. Zamiast na doraźnych odpowiedziach na narastający kryzys, skupił się więc na zaproponowaniu nowej logiki myślenia o ładzie gospodarczym, którą nazwał demokracją finansową. W eseju poświęconym „Gorszemu rozwiązaniu” i „Zwierzęcym duchom” autor „The New York Review of Books” Benjamin M. Friedman precyzyjnie ujął to, co po przeczytaniu tych książek wydaje się oczywiste – że „dostarczają one takiego nowego myślenia, jakiego trzeba szukać”.

Ekonomia behawioralna Shillera i Akerlofa łączy bowiem keynsowską ogólną teorię ekonomiczną, dzięki której w powojennym półwieczu świat doświadczył powszechnego, dość zrównoważonego i stabilnego wzrostu, z osiągnięciami współczesnej socjologii, psychologii społecznej, pedagogiki, psychoanalizy, neurologii, antropologii, ekonometrii i historii.

 

Jacek Żakowski: – Skąd się biorą kryzysy?

Robert J. Shiller: – Głównie z ludzkiej psychiki albo z naszej zwierzęcej natury – jak barwnie nazwał to Keynes.

Nie z niedoskonałości rynku?

Niedoskonałość rynku to w dużym stopniu objaw działania czynnika psychologicznego, który popycha nas do nieracjonalnych zachowań i podejmowania nieracjonalnych decyzji rynkowych.

Pana zdaniem rynek jest nieracjonalny?

Rynek jest racjonalny, ale nieracjonalne są jego ekscesy. Adam Smith miał rację, że to, co nazwał niewidzialną ręką, tworzy mechanizm permanentnego i bezkresnego wzrostu, opartego na racjonalnych decyzjach przedsiębiorców, pracowników i wszystkich konsumentów. Ale też rację miał Keynes, który zajął się źródłami ekscesów, kryzysów, krachów i odkrył je w naszej psychice. Smith trafnie wyjaśnił mechanizm tego, co w gospodarce rynkowej najlepsze, i miał dobre pomysły, jak wzmacniać jasną stronę kapitalizmu. Keynes wyjaśnił to, co stanowi ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]