POLITYKA

Wtorek, 16 lipca 2019

Polityka - nr 40 (2877) z dnia 2012-10-03; s. 14-16

Temat tygodnia

Mariusz JanickiWiesław Władyka

„Całe zło to PO!”

Mniejsza Polska maszerowała w proteście przeciwko tej większej. I w poparciu dla samej siebie. Obie Polski nie znają się i znać nie chcą. To główny wymiar największej demonstracji w dziejach III RP.

To, że Tusk ma kilkadziesiąt tysięcy maszerujących wrogów (albo i więcej), nie jest specjalną sensacją, gdyż wiadomo, że ma ich co najmniej kilka milionów. Tylu, ilu wyborców ma Jarosław Kaczyński. Asymetria wynika z tego, że zwolennicy Platformy i Tuska nie urządzają demonstracji, bo w normalnych demokracjach wiece poparcia dla władzy raczej się nie zdarzają. Z dwoma wyjątkami w ostatnich latach: pierwszy to wiec poparcia dla rządu Kaczyńskiego w czasie IV RP, a drugi to niedawna manifestacja wspierająca premiera Viktora Orbána w Budapeszcie, zresztą z udziałem polskiej prawicy.

W zdrowych systemach protestuje opozycja, a zwolennicy panującego układu głosują w wyborach albo uczestniczą w sondażach. W ostatnich dniach ukazał się jeden z nich, z którego wynikało, że gdyby wybory prezydenckie odbywały się dzisiaj, to Bronisław Komorowski zebrałby 38 proc. głosów, a Jarosław Kaczyński – 15 proc. To najkrótszy komentarz do patriotycznych uniesień i postulatów w obronie godności, ginącej demokracji, wolnego słowa i praw pracowniczych. To są hasła jednej Polski. Ta druga najwyraźniej ...