POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 44 (2476) z dnia 2004-10-30; s. 116-121

Na własne oczy

Wojtek Kocołowski

1,62 m² domu

Jak żyje bezdomny, gdy wreszcie znajdzie dach nad głową? Opowiadają o tym fotografie zrobione w nowohuckiej Miejskiej Noclegowni dla Mężczyzn. To prowadzony przez PCK największy w Polsce dom dla bezdomnych. W sezonie (od października do marca) liczba pensjonariuszy sięga 300. 90 proc. ma problem z wódką, 80 proc. wyrok za sobą – najczęściej za niepłacone alimenty lub przemoc wobec rodziny. Najmłodszy ma 24 lata, najstarszy 79.

Noclegownia jest zamknięta w godz. 8–16. Ci, którzy nie są chorzy, muszą spędzić czas poza murami domu. Są dwa warunki przebywania tutaj – abstynencja (przynajmniej na terenie ośrodka) i współpraca z pracownikiem socjalnym. – Żeby zapewnić utrzymanie i zmusić do jakiejkolwiek aktywności, dajemy im bloczki do kuchni społecznych, których w Krakowie jest osiem. Dzięki temu muszą się zdobyć na wysiłek podróży – mówi kierownik domu Aleksander Szczepanik. Jednak większości łaziorów lub meneli nie chce się jeździć na darmowe obiady, dbać o czystość, tworzyć jakiejkolwiek namiastki domu. – Typowemu bezdomnemu nie zależy na niczym. Może ...