POLITYKA

Piątek, 22 lutego 2019

Polityka - nr 8 (2492) z dnia 2005-02-26; s. 41-43

Gospodarka / Reprywatyzacja

Adam Grzeszak

15 proc. gotówką

Z reprywatyzacją jest jak z lustracją. Wszyscy są zgodni, że rachunki z przeszłości powinny zostać jakoś uregulowane. Ale jak? Kogo ma objąć reprywatyzacja i kto za to zapłaci? Na razie zainteresowani wyrównują rachunki na drodze sądowej.

Adam Grzeszak

Nie ma rady – trzeba płacić. Rząd pod wrażeniem procesów sądowych wygrywanych przez ofiary peerelowskich dekretów nacjonalizacyjnych postanowił przygotować projekt ustawy „o rekompensatach za przejęte przez państwo nieruchomości oraz niektóre składniki mienia”. Właścicielom i ich spadkobiercom obiecuje równowartość 15 proc. współczesnej wartości utraconego przed laty majątku; o jego zwrocie w naturze muszą zapomnieć.

15 proc. to niewiele. Poprzednia ustawa reprywatyzacyjna, zawetowana w 2001 r. przez prezydenta, gwarantowała im 50 proc. i nie wykluczała zwrotu odebranego majątku. Jak podkreśla Krzysztof Pawlak, dyrektor departamentu reprywatyzacji w Ministerstwie Skarbu Państwa, wywiązanie się z obecnych i tak okrojonych obowiązków będzie dla państwa dużym wysiłkiem finansowym. Dlatego w pierwszej wersji projektowanej ustawy przewidywano, że rachunki byłyby regulowane za pomocą bonów reprywatyzacyjnych, które służyłyby do kupowania prywatyzowanego mienia Skarbu Państwa albo po pewnym czasie byłyby przedstawiane – jak obligacje skarbowe – do wykupu. Zrezygnowano z tego rozwiązania na rzecz gotówki, ...

Bitwa warszawska

Największe emocje reprywatyzacja budzi w Warszawie. Od początku lat 90. byłym właścicielom udało się odzyskać 1761 nieruchomości. Są wśród nich znane i cenne obiekty, m.in. Pałacyk Sobańskich, budynek ambasady brytyjskiej, budynki przy ul. Nowy Świat 64 i Chmielnej 1/3.

W urzędzie miasta rozpatrywanych jest obecnie 9–10 tys. spraw o zwrot nieruchomości lub wypłatę odszkodowania. Byli właściciele duże nadzieje wiązali z osobą prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego. Czują się rozczarowani, bo miasto broni się przed ich roszczeniami, jak może. Lech Kaczyński odpiera te zarzuty. Jego zdaniem stołeczny samorząd nie jest w stanie sam uporać się z problemami reprywatyzacji. Potrzebne są odpowiednie regulacje ustawowe i finansowe wsparcie państwa.