POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 23 (2404) z dnia 2003-06-07; s. 51-53

Gospodarka / Przewoźnicy

Anna Szulc

20 godzin strachu

Ocenia się, że granicę Polski, zwłaszcza latem, przekracza tygodniowo kilkaset mikrobusów na sfałszowanych papierach. Trzy miesiące temu pod Wenecją rozbił się jeden z nich. Zginęło sześciu pasażerów w drodze do pracy. Jak wielu innych rodaków, oni także wybrali się w podróż za chlebem z przewoźnikiem tanim, za to nielegalnym.

Violetta Filipek pracuje w biurze Itapol w Neapolu, które sprzedaje bilety na regularne, licencjonowane linie autobusowe – polskie i włoskie. Kilka lat temu Filipek z pomocą włoskiej policji próbowała wydać wojnę nieuczciwej konkurencji. Neapolitańscy policjanci skontrolowali wówczas dokumenty kilku podejrzanie wyglądających autobusów i kilkudziesięciu mikrobusów krążących wokół miejskiego dworca. Deportowano 50 Polaków, głównie kierowców, którzy wjechali do Włoch bez zezwoleń na przewóz osób.

– Nielegalni przewoźnicy są jak szarańcza – zauważa Filipek. – Raz wypleniona odradza się ze zdwojoną siłą.

Przy dworcu w Neapolu lub w jego pobliżu nadal więc czekają polskie mikrobusy. Przystosowane do przewozu ośmiu osób, zabierają nawet czternaście. Nastawione są głównie na powracających z saksów Polaków i Ukraińców.

– Zwłaszcza tych, którym dawno skończyły się wizy i którym w związku z tym grozi przymusowe wydalenie, jak też długoletni zakaz wjazdu do Unii Europejskiej – ...

Będzie obława

Z polskimi mikrobusami po raz kolejny postanowiła się rozprawić włoska policja. W porozumieniu z tamtejszym ministerstwem transportu w ciągu najbliższych tygodni planuje wielką obławę na nielegalnych przewoźników, którzy stacjonują w Wenecji, w dzielnicy Mestre. Termin akcji utrzymywany jest w tajemnicy. Dariusz Cejrowski, pracownik weneckiego oddziału włosko-polskiej firmy Itapol, legalnej linii przewozów międzynarodowych, doliczył się w okolicach Mestre 400 polskich busów, które regularnie, bezprawnie przewożą ludzi.