POLITYKA

Wtorek, 25 czerwca 2019

Polityka - nr 46 (2271) z dnia 2000-11-11; s. 88-90

Społeczeństwo / Media

Adam Grzeszak

20 minut lektury

Nie sztuka rozdawać gazety za darmo, sztuka na tym zarobić

Mieszkańcom Warszawy dostarczany jest do domów bezpłatny tygodnik „Dzień Dobry”. Niebawem w środkach miejskiej komunikacji dostaną za darmo dziennik „Metro”. Już niedługo w stolicy będzie rozprowadzane ponad milion egzemplarzy bezpłatnej prasy tygodniowo – więcej, niż sprzedaje się gazet płatnych. Czy to oznacza ich śmierć?

Warszawska prasa bezpłatna okres pionierski ma już za sobą. W ciągu ostatniego dziesięciolecia powstały dziesiątki tytułów, z których wiele szybko zniknęło. Ile dziś ukazuje się tego typu pism, tego nie wie nawet Zbigniew Tyszka, prezes Warszawskiego Towarzystwa Prasy Lokalnej, a zarazem wydawca i redaktor naczelny „Nowej Gazety Ochoty”. W bazie danych biura prasowego Zarządu Miasta Warszawy figuruje prawie 40 tytułów od „Alexandrinum” poczynając na „Willa Włochy” kończąc. Większość to pisma bardzo lokalne – dzielnicowe, parafialne, osiedlowe, czasem obejmujące swym zasięgiem zaledwie kilka ulic. Ich nakład nie przekracza kilku tysięcy egzemplarzy, choć można znaleźć i takie, które są drukowane w dziesiątkach, a czasem setkach tysięcy egzemplarzy. W ciągu tygodnia w Warszawie i okolicach rozprowadzanych jest ponad pół miliona egzemplarzy bezpłatnych pism.

Marek Przybylik, warszawski działacz samorządowy, dziennikarz i twórca jednego z pierwszych bezpłatnych tytułów – ursynowskiego „Pasma” – ostrzega, by do deklaracji wydawców o nakładach pism podchodzić z pewną ostrożnością. Są one czasem zawyżane, ...