POLITYKA

Sobota, 16 grudnia 2017

Polityka - nr 38 (3128) z dnia 2017-09-20; s. 12-14

Temat tygodnia

Mariusz JanickiWiesław Władyka

500 plus demokracja

Kiedy i czy w ogóle spadnie poparcie dla partii Kaczyńskiego? Czy opozycja ma jakiekolwiek szanse? Na półmetku parlamentarnej kadencji nie ma w polskiej polityce ważniejszych pytań.

Opozycja, patrząc na sondaże z ostatnich tygodni musi przeżywać katusze. PiS szybuje ponad 40 proc., Platforma spada już poniżej 20, Nowoczesna nie może trwale przebić 10, a ludowcy są pod progiem. Rafał Trzaskowski z Platformy, komentując (w RMF) spadki notowań swojej partii i wzrosty PiS, stwierdza, że „to porażające wyniki” oraz że partia rządząca „nawiązała kontakt z olbrzymią częścią społeczeństwa, z którą my nie nawiązaliśmy kontaktu”. Ten lider młodszego pokolenia platformersów, wymieniany jako ewentualny następca Schetyny, zauważa, że gdyby PiS nie podejmowało sensownych decyzji, „nie wyciągało ludzi z biedy”, to „nie miałoby takich wyników”. Także w „Gazecie Wyborczej” zdarzają się ostatnio komentarze głoszące, że totalna opozycyjność wyczerpuje swoją formułę, nie przynosi przyrostu notowań, a wręcz przeciwnie. Zwłaszcza że o ile w sondażach poparcia dla partii na PiS wskazują wszyscy zwolennicy tej partii, to opozycję wybiera tylko część przeciwników Kaczyńskiego.

Jakkolwiek by patrzeć, w tej chwili opozycja jest na ścieżce wyborczej klęski.

Trudno się dziwić nastrojom zwątpienia. Wyniki sondaży po kryzysie związanym z tzw. reformami sądownictwa, jakie zaproponował PiS, nie pozostawiają wątpliwości. Po wielotysięcznych demonstracjach przeciwko polityce rządu swoje notowania znacznie poprawił prezydent Duda, ale także – bardzo wyraźnie – pozostający z nim w sporze PiS. Straciła natomiast opozycja, która od początku próbowała bronić niezawisłości sądów w Sejmie, włączała się w demonstracje i sama je organizowała. Duda, wetujący – po dramatycznym oczekiwaniu i zastanawianiu się – tylko dwie ustawy PiS (trzecia, o sądach powszechnych, pokazuje właśnie swoją destrukcyjną moc), dostał nagrodę w postaci większego zaufania i wyższych ocen działalności, a partie, które od początku wytrwale walczyły ze wszystkimi trzema ustawami sądowymi, zostały za to ukarane pogorszeniem sondaży.

To, że Duda musiał ratować demokrację z bagna, w które wpakował ją PiS, nie ma widocznie znaczenia. Bo PiS się ogólnie podoba, na razie więc wybaczane jest mu wszystko. Jest wielkie zapotrzebowanie na najmniejsze dowody dobroci PiS czy choćby mniejszego okrucieństwa niż zwyczajowo. To, za co opozycja nie doczekałaby się marnego słowa pochwały, w przypadku partii Kaczyńskiego jest traktowane jako wzruszający przejaw łagodności i umiarkowania. Choć to wszystko wydaje się dziwaczne i nieprawdopodobne, znane jest psychologom społecznym. Chodzi o zniwelowanie dysonansu poznawczego: dobrego 500 plus nie mogą przecież dawać bardzo źli ludzie. Najważniejsze – jak nigdy dotąd w III RP – okazują się materialne i społeczne czynniki: 500 plus, obniżenie wieku emerytalnego, niskie bezrobocie, podwyżki płac, nagłaśniana polityka uszczelniania podatku VAT, a wszystko to wspierane dobrą koniunkturą gospodarczą w skali globalnej. Optymizm przedsiębiorców i konsumentów bije rekordy dwóch dekad. To musi się przekładać na polityczne deklaracje.

Przypadek sądowniczy jest przełomem pozbawiającym opozycję złudzeń. Wyborcy najwyraźniej uznali, że jest im ogólnie lepiej, wystarczy tylko nie przejmować się ustrojowymi abstrakcjami, które dotyczą elit. Do tego dochodzi kwestia uchodźców. Blisko trzy czwarte Polaków jest kategorycznie za niewpuszczaniem ich do kraju pod żadnym pozorem i w żadnej liczbie. Ta kwestia, wciąż niedoceniana przez przeciwników władzy, z każdym dniem rośnie do rozmiarów narodowej ideologii.

Reszta spraw ma wyraźnie charakter pomocniczy, dodatkowy. Zyskuje chwilowe znaczenie, ale zaraz je traci. PiS zapewne nie poniesie uszczerbku ani na szkolnym chaosie, ani na reformie służby zdrowia, ani na dekoncentracji mediów, aferze billboardowej czy rozpędzeniu organizacji pozarządowych. Obniżki notowań partii rządzącej mogą być tylko incydentalne, jak w czasie brukselskiej batalii o Tuska. Podobnie w innych kwestiach. Zaostrzenie regulacji aborcyjnych nie groziło przez lata przy żadnej innej władzy niż dzisiejsza, a zdecydowana większość Polaków nie chce tu większych restrykcji. Czy to wpływa na pogorszenie notowań PiS, którego lider mówi o planach takiego zaostrzenia? Nie wpływa. Badania opinii pokazują, że Polacy źle oceniają politykę zagraniczną obecnej ekipy, niespecjalnie wierzą w reparacje za drugą wojnę światową, więcej – spodziewają się strat politycznych z tym związanych. W większości nie podzielają teorii o zamachu w Smoleńsku, zdecydowanie nie chcą dużego wpływu Kościoła na życie publiczne, krytycznie oceniają wiele poszczególnych decyzji rządu, mało ufają Kaczyńskiemu i Macierewiczowi, chcą być w Unii Europejskiej, z którą PiS się wciąż kłóci. Ale nie wpływa to na wyborcze preferencje.

Może to wynikać z odmiennych hierarchii. Grupa liberalna traktuje sprawy przestrzegania wolności obywatelskich, niezależności sądów, szanowania konstytucji i procedur jako nadrzędne i niewymienialne na inne wartości. Znaczy to, że bez przestrzegania systemowych standardów nie ma mowy o zaakceptowaniu działań PiS w&...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]