POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 49 (3189) z dnia 2018-12-05; s. 96

Felietony / Stomma

Ludwik Stomma

52. równoleżnik

Jakoś nam się nie udaje z tymi świętami narodowymi. 3 maja to rocznica konstytucji przesiąkniętej – jak pisze Daniel Beauvois – „duchem szlachetczyzny” i w samej rzeczy potwierdzającej (art. 2) wszystkie przywileje szlacheckie, chłopów zaś pozostawiającej w stanie niewolniczym. 11 listopada świętowany po raz pierwszy w 1937 r. (niecałe dwa lata przed utratą niepodległości) pomyślany był z kolei przez piłsudczyków jako przyznanie sobie swoistego monopolu na historię Polski i jawnie zwrócony przeciw ówczesnej opozycji. Trudno się o to złościć, gdyż w historii rzadko mają miejsce zdarzenia obiektywne, których upamiętnianie zadawalałoby wszystkich. Proponowałbym więc po prostu zmianę dziedziny odniesienia. Dotąd była historia, dlaczego gorsze miałyby się okazać np. geografia czy klimatologia?

Historia Polski w tym jest między innymi specyficzna, że ojczyzna nasza bardzo lubiła się przemieszczać w przestrzeni. Od przedpoli Moskwy po rzut beretem do Berlina, od Dońca po Odrę, od Zaporoża po Bogatynię. Zważywszy ograniczenia wymuszane przez Bałtyk czy Karpaty, wędrowała Polska przede wszystkim z&...