POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 33 (2206) z dnia 1999-08-14; s. 43

Kultura

Anna Rogozińska-Wickers

65 sekund orgii

Stanley Kubrick nawet po śmierci nie przestaje być kontrowersyjny. Podczas gdy część krytyków uznała jego ostatni film "Oczy szeroko zamknięte" (Eyes Wide Shut) za arcydzieło, inni uważają go za niefortunne potknięcie, a reżysera oskarżono o głęboki cynizm i brak emocjonalnego zaangażowania.

Rozbieżności te zdaje się podzielać amerykańska publiczność. Podczas pierwszego weekendu po premierze 16 lipca znalazł się na pierwszej kasowej pozycji z 23 mln dolarów, w drugim tygodniu zarobił już tylko połowę tego, a opuszczający kino widzowie często kwitują to, co obejrzeli, słowem - dziwaczny.

Na pewno do powstania kontrowersji w dużym stopniu przyczyniła się atmosfera towarzysząca powstawaniu filmu. Najpierw "Oczy szeroko zamknięte", nad którymi Kubrick zaczął pracował w 1995 r., otaczała aura tajemniczości. Lakoniczne informacje, że jest to film o seksualnych obsesjach i zazdrości, w którym główne role zagrają Nicole Kidman i Tom Cruise, najbardziej znane aktorskie małżeństwo, stały się podstawą do wielu plotek i domysłów. Przedłużająca się praca nad filmem zaostrzyła jeszcze ciekawość. Zainteresowanie filmem wzrosło dodatkowo po nieoczekiwanej, zaledwie w cztery dni po zakończeniu zdjęć, śmierci reżysera, znanego z tak nowatorskich obrazów jak "Lolita" (ta z 1962 r.), "Odyseja kosmiczna 2001" czy "Mechaniczna pomarańcza".

Jeszcze przed premierą pojawiły się artykuł...