POLITYKA

Czwartek, 20 czerwca 2019

Polityka - nr 32 (3021) z dnia 2015-08-05; s. 72-74

Kultura

Mariusz Herma

A jednak się kręci

W Polsce mamy festiwale osobowości: Owsiak, Ziółkowski czy Rojek pozwolili nam w dziedzinie letnich imprez muzycznych dogonić Zachód. Jak sobie poradzą z zapowiadanym kryzysem branży?

Słowo „sikacz” nabrało groźnie dosłownego zabarwienia na tegorocznym festiwalu Roskilde. Organizatorzy imprezy słynącej z ekologicznych nowinek – w zeszłym roku 27 ton odpadów spożywczych zamienili w 65 tys. posiłków dla bezdomnych – zainaugurowali ostatnio akcję o nazwie „From piss to Pilsner”. Co można przetłumaczyć jako „Od pisuaru do browaru”. Postanowili pozyskać od uczestników festiwalu 25 tys. litrów moczu, by wykorzystać je do nawożenia pobliskich upraw jęczmienia. Ten zostanie zaś zebrany w przyszłym sezonie, a następnie wykorzystany do produkcji piwa dla uczestników imprezy w 2017 r. „Większość osób ucieszyło, że zamiast pozostawiać po sobie ścieki, mogą mieć osobisty wkład w warzenie piwa” – przekonywał prezes Duńskiej Komisji Rolnictwa i Żywności, która wsparła projekt technologicznie. Czy podobny można by sobie wyobrazić w Polsce?

Miewamy takie pomysły, ale zwyczajnie nas na nie nie stać. No i Dania to kraj niebywale proekologiczny – mówi Mikołaj Ziółkowski, szef festiwalu Open’er, który odbywa się w ten sam ...