POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 34 (3073) z dnia 2016-08-17; s. 9

Ludzie i wydarzenia / Świat

A ten jak ma na imię?

Satyra nie musi dotyczyć Mahometa, aby wywoływała burzę. Australijczycy właśnie debatują z zacięciem nad rysunkiem, który ukazał się w konserwatywnym „The Australian”. Policjant przyprowadza syna, który coś przeskrobał, aborygeńskiemu tacie, który trzyma puszkę piwa i ma trochę mętny wzrok. „A ten jak ma na imię?” – pyta tata policjanta. No i zaczęło się. Głosy oburzonych mediów i polityków, że to czysty rasizm, powielanie uprzedzeń i krzywdzące upowszechnianie uogólnień, że wszyscy Aborygeni to źli ojcowie i pijacy. Do tego akcja w internecie: „jestem dumnym tatą Aborygenem i wiem, jak mają na imię moje dzieci”, poparta fotografiami, oraz szereg głosów znanych osób publicznych, pochodzących z tego środowiska, w obronie tegoż; a z drugiej strony (dobrze nagłośniony) bojkot gazety przez reklamodawców. Która to, piórem naczelnego, broniła rysunku i „była dumna, że przyczynił się do tak ożywionej debaty w kluczowej kwestii dotyczącej młodzieży aborygeńskiej”. A kwestia jest rzeczywiście drażliwa, co uwidocznił niedawno wstrząsający dokument o młodych rdzennych Australijczykach molestowanych w zakładach zamkniętych. ...