POLITYKA

środa, 17 lipca 2019

Polityka - nr 37 (2671) z dnia 2008-09-13; s. 84-87

Nauka

Agnieszka Krzemińska

A żebyś nie oślepł przy czytaniu

„Niech go piorun trzaśnie”, „szlag trafi”, „piekło pochłonie”, „diabli wezmą” – te wypowiadane w złości przekleństwa są echem magicznych rytuałów rzucania klątw. Magia towarzyszy nam od głębokiej starożytności do dziś.

Niech cię penis boli, gdy uprawiasz miłość – tak najdelikatniej można przełożyć grecką klątwę znalezioną w lipcu w starożytnym Amathus na południowym wybrzeżu Cypru. Zapisano ją na ołowianej tabliczce, jakich w antycznej i rzymskiej Grecji powstawały tysiące. Zawiedzeni kochankowie, zdradzone małżonki czy zazdrośni rywale szukali pomocy magów, którzy oferowali swoje usługi w każdym zakątku śródziemnomorskiego świata. Zaklęcia erotyczne stanowią jedną trzecią zachowanych do naszych czasów tabliczek (najstarsza z greckich inskrypcji nie jest niczym innym: „Ktokolwiek napije się z pucharu Nestora – pożądanie dla pięknie uwieńczonej Afrodyty zaraz go dopadnie”). Cypr jest wyspą bogini miłości. To tu antyczni intelektualiści dopatrywali się jednej z ojczyzn magii, tutaj też – w Amathus, na dnie studni – znaleziono największy zbiór tabliczek magicznych (200), które być może wyszły spod rylca jednego maga w II–III w. n.e. Dziwić może jedynie, że odkryta ostatnio tabliczka powstała w VII w. n.e., kiedy chrześcijaństwo od dawna było religią ...