POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 45 (2679) z dnia 2008-11-08; s. 71

Kultura / Polska Literatura Współczesna

Anna Nasiłowska

Absurd jak z Mrożka

Bez niewielkich opowiadań, zwłaszcza tych wczesnych, które ukazują się w naszej kolekcji, Mrożek nie stałby się powszechnie stosowaną w Polsce jednostką pomiaru stopnia odchylenia sytuacji od zdrowego rozsądku.

Nie wiadomo, czy to Mrożek pierwszy odkrył, że natura realnego socjalizmu jest groteskowa, ale uczynił to na tyle skutecznie, że Polacy w czasach PRL, spotykając absurdalne sytuacje, zaczęli określać je mianem: jak z Mrożka. Z Mrożka były kolejki, biurokracja, a także próby uporania się z pospolitymi uciążliwościami życia. Przyzwyczailiśmy się sądzić, że u nas prawa logiki działają w sposób szczególny, na wspak albo jeszcze dziwaczniej. Ustrój się zmienił, nowe zdążyło dojrzeć, ale ostatnie doniesienia prasowe potwierdzają, że stopień nasycenia naszego życia Mrożkiem nie zmalał na tyle, aby twórczość pisarza przestała odgrywać swą rolę nieomylnej busoli absurdu.

Sam Mrożek już od dawna wycofał się z roli dostarczyciela zabawnych doniesień o nowych postępach groteski w Polsce. Po pierwsze, już w połowie lat 60. znalazł się za granicą, a po 1968 r., po napisaniu protestu przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, stał się emigrantem. Nie mógł więc obserwować ani wprowadzenia kartek na mięso, ani walk o&...