POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 4 (4) z dnia 2018-03-21; Niezbędnik Inteligenta. 1/2018. Krótka historia demokracji; s. 86-90

Paulina Wilk

Aglomeracja różnic

Miasta są dziś najważniejszymi akademiami demokracji. Bo w nich najłatwiej zauważyć drugiego człowieka.

Nie ma teraz w Londynie miejsca modniejszego niż Granary Square. Duży plac na tyłach stacji kolejowych Kings Cross i St. Pancrass jest sercem największego od lat projektu rewitalizacji w brytyjskiej stolicy. W porze lunchu z biur płyną strużki ludzi, którzy w food-truckach zaopatrują się w curry, pieczone ziemniaki albo kurczaka w sezamie, po czym przysiadają na schodkach schodzących ku wodom także odnowionego Regent’s Canal. Dawna industrialna dziura jest dziś obleganym ulem – można cieszyć się fontannami, podziwiać sztukę, przychodzić na wydarzenia kulturalne. A latem poleżeć na trawiastym dywanie.

Można niemal wszystko, pod warunkiem że ma się pieniądze i stosuje się do niepisanych reguł przestrzeni, która tylko udaje, że jest otwarta dla wszystkich. Na Granary Square nie zachodzą bezdomni ani ubodzy, nie ma tu nikogo proszącego o datki albo oprotestowującego brexit, nie ma grających za funta skrzypków. I choć nie wisi tu żadna tablica z regulaminem, każdy wyczuwa, co mu wolno, a co nie. Dlatego po lunchu wszystkie pudełka i butelki ...