POLITYKA

Poniedziałek, 18 grudnia 2017

Polityka - nr 8 (10) z dnia 2017-08-09; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 27. Jak nie oszaleć w szalonym świecie; s. 41-43

Ja. Sami ze sobą

Anna Dobrowolska

Aj lajk ju

Czy współczesnemu człowiekowi zależy już tylko na sieciowej akceptacji, czy jeszcze trochę na tym, by ktoś go po prostu lubił

Wyobraź sobie sobotni sierpniowy poranek. Wybierasz się z przyjaciółką na kawę i plotki do ulubionej kawiarni. Budzisz się w kolorowej pościeli. Pstryk – ten widok zasługuje na słodkie selfie. Masz więcej czasu niż zwykle, więc starannie tuszujesz rzęsy i nakładasz nowy kolor pomadki. Pstryk – kolejna „słit focia”. Pojedziesz rowerem, fajnie jest przecież propagować zdrowy styl życia – pstryk. Duże latte i beza z malinami – zanim wsuniesz pierwszy kęs, już trzymasz w dłoni smartfon. Twoje profile w mediach społecznościowych puchną od kolejnych fotek, niosąc radość z właśnie rozpoczętego weekendu. Właściwie mogłabyś już zacząć cieszyć się tą beztroską, ale niecierpliwie chyłkiem spoglądasz na smartfonowy wyświetlacz. Ile lajków, ile serduszek? A może jakieś nowe komentarze? Nie ma? Nikt nie reaguje? Czyżby świat o tobie zapomniał? Nawet jeśli taka sytuacja w twoim życiu nie zaistniała (bo np. jesteś mężczyzną i nie nakładasz porannego makijażu lub nie lubisz słodyczy), wcale nie oznacza, że nie wydarzyła się twojej koleżance, znajomej z pracy czy córce sąsiadki. Albo przyjacielowi dokumentującemu weekendowego grilla na działce.

Tylko Facebook chwali się, że z jego kont korzysta już ponad 2 mld użytkowników na świecie. Ponad 700 mln osób ma aktywne konto na Instagramie (prawie 7 na 10 z nich stanowią kobiety), a ponad 300 mln w ciągu ostatniego miesiąca korzystało z Twittera i Snapchata. Liczby te systematycznie rosną. Każdego dnia na Facebooka wpada około 300 mln zdjęć (136 tys. w każdej minucie), a na Instagrama ok. 100 mln. Wiele z nich przedstawia pięknych i zadowolonych użytkowników kont z najnowszymi akcesoriami. Biorąc pod uwagę, że w ogromnym tempie wzrasta sprzedaż smartfonów, oraz to, że mobilny internet tanieje i jest już powszechnie dostępny, nikt nie jest już w pełni wolny od pokus „wirtualnej krainy szczęśliwości”. A ta, niestety, czyha na nas z całą masą pułapek i złudzeń, którym coraz intensywniej zaczynają się przyglądać psycholodzy, socjolodzy i badacze mediów, alarmując, że ich wpływ wcale nie jest obojętny na naszą kondycję psychiczną i poczucie życiowego spełnienia.

Ja realne, ja wirtualne

Dr Suzanna E. Flores, autorka książki „Sfejsowani”, w której stara się odpowiedzieć na pytanie, jak media społecznościowe wpływają na nasze życie, emocje i relacje z innymi, przyznaje, że Facebook sprawił, że nasze poczucie własnej wartości zaczęło być definiowane za pomocą lajków, „statusu związku” oraz starannie wyretuszowanych zdjęć (w internecie istnieje mnóstwo aplikacji, w których w kilka minut można sobie wygładzić cerę, zagęścić włosy, a nawet dodać makijaż). Autorka, która przeprowadziła wywiady z setkami osób mających najróżniejsze doświadczenia z mediami społecznościowymi, dochodzi do wniosku, że wielu z nich publikuje dowody na swoje momenty chwały i filtruje udostępniane treści, by prawdopodobnie uniknąć pokazywania prawdziwych siebie. To z kolei prowadzi do niepokoju zwanego w psychologii dysonansem poznawczym. Wynika on z rozdźwięku, który pojawia się, gdy nasz wizerunek prezentowany w sieci nie jest spójny z tym, kim naprawdę jesteśmy i w jaki sposób postrzegamy świat. Jednocześnie dr Flores zwraca uwagę, że stajemy się częścią kultury publicznej – i jak nigdy wcześniej – potrzebujemy, by inni nas widzieli, słyszeli i obserwowali. Stopniowo tracimy naszą dawną, wrodzoną potrzebę anonimowości i prywatności, woląc kontaktować się z innymi grupowo, a nie indywidualnie. W praktyce prowadzi to do większej izolacji w świecie realnym i przeniesienia życia do świata wirtualnego.

Zbyt silna koncentracja na własnym wizerunku bywa źródłem problemów, które dotykają coraz młodszych, zwłaszcza kobiet. Spójrzmy choćby na brytyjskie nastolatki. Tamtejszy Departament Edukacji przebadał 30 tys. dziewcząt w wieku 14–15 lat. Okazało się, że więcej niż jedna trzecia z nich cierpi na zaburzenia lękowe lub depresję. To o ok. 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Nick Harrop z brytyjskiej organizacji YoungMinds, zajmującej się zdrowiem psychicznym młodych ludzi, przyznaje w „The Daily Telegraph”, że to plaga XXI w. Podkreśla, że media społecznościowe wywierają ogromną presję na młode kobiety, sprawiając, że żyją one niejako przez cały czas w publicznej domenie, gdzie od najmłodszych lat muszą dbać o własny wizerunek i są wystawione na ciągłe oceny w postaci lajków i szerów (od. ang. sharing – czyli powielania w internecie wyjątkowo atrakcyjnych treści). Stanowią one dla nich permanentne potwierdzenie własnej wartości. Jak to możliwe?

Dr Suzanna E. Flores tłumaczy, że silna emocjonalna potrzeba akceptacji ze strony innych jest w ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

10 sposobów na oderwanie się od mediów społecznościowych

1 Zapewniaj swoim rozmówcom w realnym świecie niepodzielną uwagę i oczekuj od nich tego samego (bez zerkania w telefon czy komputer).

2 Wyłącz wszystkie powiadomienia na swoim laptopie i telefonie.

3 Ogranicz się do zaglądania na portale społecznościowe tylko trzy razy dziennie (maksymalnie po pół godziny).

4 Wyloguj się z portali społecznościowych zaraz po zmianie statusu lub wrzuceniu nowego zdjęcia (nie czekaj w napięciu na lajki i komentarze).

5 Postaw w kuchni lub jadalni koszyk, w którym na czas posiłku będą lądować telefony komórkowe.

6 Nie korzystaj z żadnej elektroniki po godz. 21.

7 Nie zabieraj ze sobą telefonu do łazienki.

8 Przed snem zamknij komputer i razem z telefonem połóż go daleko od łóżka.

9 Staraj się poświęcać tyle samo czasu na podtrzymywanie swoich znajomości poza internetem.

10 Raz w tygodniu staraj się wyjechać w miejsce, w którym nie ma dostępu do sieci, lub zrezygnuj w tym czasie z korzystania z internetu w telefonie i innych urządzeniach przenośnych.

(Na podst. książki „Sfejsowani” dr Suzanny E. Flores)