POLITYKA

Poniedziałek, 18 grudnia 2017

Polityka - nr 8 (10) z dnia 2017-08-09; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 27. Jak nie oszaleć w szalonym świecie; s. 70-71

My. Razem i osobno. Nie czytałeś? Nie przeocz

Eliza Koźmińska-Sikora

Akcja regulacja

Jak nauczyć dziecko (i siebie) odnajdowania stanu równowagi

Są rozkojarzone, nadmiernie pobudzone, impulsywne. Mają kłopoty z koncentracją uwagi, nauką i zachowaniem. Dr Stuart Shanker stawia tezę, że wiele problemów, z którymi borykają się obecnie dzieciaki, to efekt nadmiernego stresu. Według niego to, czego potrzebują, to nauczenie się panowania nad swoimi reakcjami stresowymi i poziomem pobudzenia oraz zarządzania swoją energią. Czyli samoregulacji. Stworzył więc metodę zwaną Self-Reg, którą razem z zespołem specjalistów wdraża w wielu szkołach na całym świecie, od Kanady po Daleki Wschód. Prowadzi instytut, a w nim badania, szkolenia, kursy online, wydaje magazyn dla rodziców. W Polsce ukazał się napisany przez niego wspólnie z Theresą Barker poradnik „Self-Reg. Jak pomóc dziecku (i sobie) nie dać się stresowi i żyć pełnią możliwości”.

Z nogą na gazie lub na hamulcu

Przeładowany bodźcami urbanistyczny świat powoduje, że także najmłodsi są wystawieni na rozmaite stresory. Ich lista jest nieskończenie długa i niepowtarzalna ze względu na to, że każde dziecko jest inne. Problem w tym, że większość ma ogromny problem z wyrażeniem tego, co czuje, i często nie zdaje sobie sprawy, że znajduje się pod wpływem stresu. Pokazuje to dorosłym za pomocą zachowania, stanów fizycznych i emocjonalnych, które oni nie zawsze dobrze odczytują. Nagła impulsywność, zmienność nastroju, płaczliwość albo agresja mogą być przejawem tego, że dziecko z czymś nie daje sobie rady. Dlatego w Self-Reg problematyczne zachowania są traktowane jako bezcenne wskaźniki nadmiernego stresu.

Rodzice zazwyczaj sądzą, że dziecku wystarczy powiedzieć, by się uspokoiło, poprawiło zachowanie, przyłożyło się do nauki. Nie słucha, nie stara się, jest leniwe, a może robi na złość? – zastanawiają się, jeśli ta metoda nie działa. Bo większość ludzi od czasów Platona wierzy, że samokontrola to kwestia siły charakteru. Dr Shanker twierdzi, że ten przestarzały pogląd wyrządził wiele zła, bo łączy się z wiarą, że karanie to sposób na jej uzyskanie. I powołuje się na najnowsze osiągnięcia neuronauki.

Do niedawna uważano, że warstwowa budowa mózgu determinuje jego funkcjonalność: wyższa struktura kory przedczołowej zawiaduje impulsami płynącymi z niższej – układu limbicznego, który rządzi emocjami. Według tej teorii wystarczy wyćwiczyć „mięsień woli”, aby decydować o swoim zachowaniu. Teraz wiadomo już, że domniemana nadrzędna w hamowaniu „niewłaściwych” zachowań rola kory jest zależna od poziomu stresu, jakiemu człowiek jest poddawany. Jeśli jest on wysoki, upośledza działanie kory i negatywnie wpływa na samokontrolę. U władzy są wtedy struktury mieszczące się głębiej w mózgu (tzw. ssaczym i gadzim). Są one aktywowane niezależnie, a nawet jako pierwsze przed funkcjami korowymi – umysł nie zdąży jeszcze ocenić i nazwać bodźca, gdy system alarmowy przechodzi w tryb walki lub ucieczki, a jeśli nie zostanie wyciszony – w stan zamrożenia (nazwany tak ze względu na znieruchomienie podobne do sposobu, w jaki zwierzęta udają martwe).

Ten system został „zaprojektowany” na użytek ssaka sprzed tysięcy lat, kiedy trwająca choćby o ułamki sekund za długo ocena sytuacji z obszarów korowych mogła homo sapiens kosztować życie. Obecnie ten system wchodzi w stan pogotowia z dużo bardziej błahych powodów. I kosztuje organizm ogromne ilości energii. By ją oszczędzać, mózg „wycisza” niektóre funkcje korowe, które w trudnej sytuacji wydają się zbędne: korzystanie z języka mówionego (dlatego ludziom zdarza się w momentach wściekłości mieć problemy z wysłowieniem), myślenie refleksyjne, „czytanie w myślach” oraz zaangażowanie społeczne. Dlatego dzieci pod wpływem silnego stresu często od dorosłych uciekają albo z nimi walczą. Ta część mózgu, która mogłaby zadecydować o skorzystaniu ze wsparcia rodziców, jest wyłączona z gry. A ich starania, aby do swojej pomocy przekonać, bywają postrzegane przez dziecko jako kolejny bodziec zagrażający.

Kiedy stres mija, system nerwowy powinien powrócić do stanu równowagi, a rezerwy energetyczne być uzupełnione. Ale nie zawsze tak się dzieje. Współczulny i przywspółczulny układ nerwowy, które działają dla pobudzenia jak pedały gazu i hamulca, w przypadku intensywnego i często powtarzającego się stresu mogą mieć problem z tym, aby się równoważyć. Wtedy dziecko utyka w nadmiernym lub zbyt słabym pobudzeniu. Pada z nóg, ale ma problemy z zasypianiem, albo staje się apatyczne, jak niemowlę w galerii handlowej, którego rodzice cieszą się, że tak błogo śpi mimo zamieszania wokół, kiedy tak naprawdę jego układ nerwowy wyciągnął już wtyczkę z kontaktu, bo neuropotencjometr doszedł do końca skali.

W błę...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Dr Stuart Shanker, Teresa Barker, „Self-Reg. Jak pomóc dziecku (i sobie) nie dać się stresowi i żyć pełnią życia”, wydana w 2016 r. w Warszawie przez wydawnictwo Mamania. Autor Stuart Shanker jest profesorem filozofii i psychologii na York University w Toronto. Autor książek, propagator swojej metody Self-Reg. Założyciel i dyrektor generalny The MEHRIT Centre – instytutu zajmującego się badaniami, szkoleniami, kursami online, wydawnictwami dla rodziców oraz nauczycieli dotyczącymi jego metody. Współautorka poradnika Teresa Barker jest amerykańską dziennikarką i autorką książek.