POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 10 (2183) z dnia 1999-03-06; s.

Gospodarka

Akcyza w silniku

Petrochemia Płock i Rafineria Gdańsk podniosły ceny produkowanych przez siebie paliw. Benzyna i olej napędowy na stacjach zdrożały o ok. 5 groszy za litr. Powód: spadek kursu złotego wobec dolara oraz kolejna podwyżka podatku akcyzowego. Oto paradoks polskiego rynku paliwowego - kiedy na światowych giełdach ropa naftowa osiągnęła rekordowo niskie ceny, u nas paliwa drożeją.

W 1997 r. świat wszedł z ropą kosztującą 24 dolary za baryłkę (baryłka=159 litrów). Optymistyczne scenariusze zakładały, że cena spadnie poniżej 20 dolarów, nikt jednak nie spodziewał się, że zacznie pikować w dół. Rok później ropa kosztowała już 14 dolarów, a jej cena dalej spadała. Tej tendencji nie powstrzymał nawet kryzys iracki i perspektywa konfliktu na Bliskim Wschodzie. Dziś cena doszła do 9 dolarów za baryłkę. Ostatnio tak niskie ceny zanotowano dwanaście lat temu. Dla Polski, całkowicie uzależnionej od importu tego surowca, to okoliczność nader korzystna. Tylko w ubiegłym roku tania ropa pozwoliła nam zaoszczędzić 600 mln dolarów.

Co się stało z ropą? - Przyczyn spadku cen jest kilka - wyjaśnia Andrzej Szczęśniak, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych. - Z jednej strony mamy malejący popyt, wynikający z kryzysu azjatyckiego, wysokiego stanu rezerw w USA i ciepłej zimy na naszej półkuli, z drugiej zaś, rosnącą podaż, która jest efektem ratunkowej wyprzedaży rosyjskich zapasów, wzmożonego wydobycia przez państwa-producentów i braku dyscypliny wśród członków OPEC.