POLITYKA

środa, 27 marca 2019

Polityka - nr 25 (2406) z dnia 2003-06-21; s. 38-40

Gospodarka / Ogląd i pogląd

Jerzy Hausner

Akt oskarżenia

Osiemnaście miesięcy temu wydawało się, że lewica osiągnąwszy wielki sukces staje na progu długiego, co najmniej dwukadencyjnego rządzenia. Mieliśmy mocne karty i licytowaliśmy szlemika. A jaki jest wynik? Sądzę, że tego szlemika przegraliśmy bez pięciu!

Na starcie po stronie plusów był prezydent wybrany w pierwszej rundzie i obdarzony najwyższym społecznym zaufaniem, 216 miejsc parlamentarnych, dobrze zorganizowana partia, program rządowy, czterdzieści zespołów, które nad nim pracowały, i grono przygotowanych kandydatów do rządu.

Były oczywiście także i minusy. Wejście do parlamentu nieprzewidywalnych ugrupowań radykalno-populistycznych (sukces wyborczy Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin), trudna sytuacja gospodarcza, groźba kryzysu finansów publicznych i rosnące bezrobocie. Także Rada Polityki Pieniężnej prowadząca politykę, o której przyszły wicepremier i minister finansów Marek Belka mówił „ortodoksja na granicy obłędu”. Towarzyszyło nam przekonanie, że jeśli nie będziemy umieli zmienić tej polityki, to ogromnie trudno będzie odwrócić negatywne tendencje w gospodarce.

Teraz, po półtora roku, lewica minimalizuje straty i myśli o nowym rozdaniu. Najwyższy więc czas choć na moment zastanowić się nad tym, co się stało, a nie tylko jak przetrwać.

SLD jest skuteczną partią wyborczą, która pokazała umiejętność przeprowadzania ...