POLITYKA

Piątek, 20 kwietnia 2018

Polityka - nr 42 (3081) z dnia 2016-10-12; s. 70-72

Nauka

Łukasz KwiatekMateusz Hohol

Ale mądrale!

Znamy już mnóstwo dowodów na to, że zwierzęta potrafią rozumować, przewidywać i wyciągać wnioski.

Któż z nas tego nie przeżywał? Późna jesień, wieczorne prognozy zapowiadają pierwszy śnieg, a w samochodzie ciągle letnie opony. Wiemy, że jeżeli w nocy spadnie śnieg, to jesteśmy uziemieni. Budzimy się rano, wyglądamy przez okno – faktycznie, sypie jak diabli. Zatem auto zostaje w garażu, idziemy do tramwaju. Raczej nikt z nas nie pomyśli: sypie śnieg, więc warunki na drodze będą doskonałe, można brać samochód. Nawet jeżeli zdecydujemy się na jazdę na letnich oponach, to z jakąś świadomością ryzyka. Chyba że jesteśmy całkowicie pozbawieni wyobraźni.

Ta historyjka opiera się na jednej z najprostszych zasad logiki: modus ponens. W tłumaczeniu na język potoczny mówi ona tyle, że jeśli z jakiejś przesłanki (sypie śnieg) wynika pewien wniosek czy konsekwencja (trudne warunki na drodze) i przesłanka ta faktycznie zachodzi (śnieg rzeczywiście sypie) – to wniosek także ma miejsce (czekają nas drogowe utrudnienia). Modus ponens spełnia ważną funkcję nie tylko w akademickiej logice, ale także w naszym życiu, służąc za jedno z kryteriów racjonalności myślenia.

Podobnie ważny jest modus tollens, który polega na tym, że jeżeli z jakiejś przesłanki (jeżeli kanapka zostanie zjedzona) wynika jakaś konsekwencja (to kanapki nie będzie), przy czym konsekwencja ta nie nastąpi (kanapka istnieje), to prawdziwe jest zaprzeczenie przesłanki (kanapka nie została zjedzona). Obydwa te przykłady obrazują, że zarówno modus tollens, jak i modus ponens pozwalają opisać myślenie przyczynowe – zdolność do rozumienia konsekwencji jakichś działań czy zdarzeń. My, ludzie, jesteśmy w tym świetni (niektórzy twierdzą, że wręcz zbyt dobrzy, dlatego ulegamy różnym złudzeniom). Ale co ciekawe – nie tylko my.

Małpia przyczynowość

W kilku eksperymentach zespół badaczy z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka w Lipsku postanowił sprawdzić, jak człowiekowate radzą sobie z wnioskowaniami o strukturze modus ponens i modus tollens. W pewnym badaniu szympansy, bonobo, goryle i orangutany zostały ulokowane w pomieszczeniu, w którym znajdowało się pożywienie, ale w miejscu niedostępnym dla małp. Mogły one jednak przejść do drugiego pokoju i wybrać któreś z trzech różnych narzędzi, ale tylko jedno nadawało się do zgarnięcia żywności. Zdecydowana większość uczestniczących w eksperymencie małp poradziła sobie z zadaniem – i to już w pierwszej próbie.

Aby wykonać to zadanie, małpy musiały zrozumieć, na czym polega problem ze zdobyciem pożywienia, i wyobrazić sobie możliwe rozwiązanie, zapamiętać to wszystko, przechodząc do innego pomieszczenia, przyjrzeć się różnym narzędziom i zastanowić się, czy użycie któregoś z nich pozwoli im sięgnąć po pożywienie. Michael Tomasello, dyrektor wspomnianego instytutu i badacz naczelnych, w książce „Historia naturalna ludzkiego myślenia” (polskie wyd. 2015) konkluduje, że w opisanym eksperymencie małpy posługiwały się właśnie czymś w rodzaju modus ponens, sekwencją wnioskowań przyczynowych o strukturze „jeżeli – to” (jeżeli użyję narzędzia o takich, a nie innych właściwościach, to stanie się coś takiego – np. będę mógł zdobyć pożywienie).

W innym eksperymencie naukowcy pokazywali człowiekowatym przekąskę, którą umieszczali w jednym z dwóch pojemników – małpy nie widziały jednak, w którym (eksperymentator wkładał rękę, w której trzymał przekąskę, kolejno do jednego i drugiego pojemnika, ale nie wiadomo było, w którym ją pozostawia). Następnie eksperymentator potrząsał losowym pojemnikiem – albo pustym, albo zawierającym jedzenie – i pozwalał małpom zdecydować, który z pojemników chcą dostać. Większość małp poprawnie wskazywała pojemnik, w którym znajdowało się pożywienie – niezależnie od tego, czy eksperymentator potrząsał pustym pojemnikiem czy pojemnikiem z jedzeniem.

Mimo że zadanie wygląda na pozór dość prosto, to aby je wykonać, małpy musiały posłużyć się kilkoma logicznymi wnioskowaniami. Na przykład gdy małpa słyszała hałas towarzyszący potrząsaniu pojemnikiem, mogła posłużyć się tzw. wnioskowaniem do najlepszego wyjaśnienia. Mając uprzednią wiedzę o tym, że w pojemniku mogła znajdować się nagroda, i wiedząc, że potrząsany pojemnik z jedzeniem będzie produkować hałas, wnioskowała, że jedzenie jest właśnie tam. Z kolei gdy eksperymentator potrząsał pustym kubkiem, małpa rozumowała zgodnie ze schematem modus tollens: pojemnik z owocem w środku przy potrząsaniu powinien wydawać hałas, nic takiego jednak się nie działo, więc pojemnik musiał być pusty. To jednak nie wszystko – małpy potrafiły połączyć wnioskowanie z wyobrażeniem sobie, że jeżeli nagroda nie znajduje się w jednym kubku, to musi znajdować się w drugim – posługiwały się więc czymś w rodzaju prostej negacji.

Z opisanych eksperymentów wynika, że człowiekowate, czyli bonobo, szympansy, goryle i orangutany – cztery gatunki najbliżej z nami spokrewnione – mają całkiem niezłe pojęcie o przyczynowości. Potrafią myśleć o niej zarówno w ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]