POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 39 (2876) z dnia 2012-09-26; s. 50-51

Świat

Roman Frister

Alfabet Morsiego

Nowy prezydent Egiptu ma doktorat z budowy pojazdów kosmicznych, pracował w NASA. Ale jest też islamistą i przedstawicielem Bractwa Muzułmańskiego. Dokąd zaprowadzi największy kraj muzułmański na Bliskim Wschodzie?

Mohamed Morsi siedział w swoim pałacu w Heliopolis, gdy nadeszła pierwsza wiadomość o dwutysięcznym tłumie atakującym ambasadę Stanów Zjednoczonych w Kairze. Podobnie jak w Libii, gdzie islamiści zamordowali amerykańskiego ambasadora, egipskich demonstrantów wzburzył wyprodukowany w USA amatorski film szkalujący proroka Mahometa. Szefowie służb bezpieczeństwa meldowali prezydentowi, że panują nad sytuacją. Wprawdzie napastnikom udało się wtargnąć na dziedziniec ambasady i w miejsce spalonej flagi amerykańskiej wywiesić własną z napisem „Nie ma Boga nad Allahem, a Mahomet jest jego prorokiem”, ale po kilkugodzinnym starciu zostali spacyfikowani. Oprócz kilku rannych manifestantów nie było ofiar w ludziach.

Mimo to demonstracja pokrzyżowała plany Morsiego. Pierwszy demokratycznie wybrany prezydent Egiptu, prawowity następca obalonego Hosniego Mubaraka, szykował się właśnie do międzynarodowej ofensywy. Chciał przekonywać Zachód, że Bractwo Muzułmańskie nie zamieni Egiptu w islamską teokrację i prosić o pomoc dla kraju tonącego w długach. Pod koniec miesiąca wybiera się na sesję Zgromadzenia Ogólnego NZ w&...