POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 6 (2944) z dnia 2014-02-05; s. 30-31

Społeczeństwo

Piotr Pytlakowski

Amatorski remont

Po ponad 13 miesiącach od aresztowania w Krakowie ruszył proces pierwszego terrorysty politycznego w III RP. Chociaż na tym etapie sprawy lepiej użyć formuły: domniemany terrorysta.

Na sali sądowej, w szklanej klatce – Brunon Kwiecień. Naukowiec z krakowskiej Akademii Rolniczej, oskarżony o podżeganie i przygotowanie zamachu na gmach Sejmu. Sceny jak z filmu. Policyjna ochrona w hełmach i kamizelkach kuloodpornych, pod bronią, publiczność podlegająca ścisłej kontroli, nastrój, jakby wokół czaiło się zagrożenie. Tylko oskarżony zachowuje spokój, a nawet wydaje się pogodny.

Dotychczas ten dzisiaj 47-letni mężczyzna występował pod inicjałem, a jego twarz w mediach zamazywano, bo tego wymagała procedura, podejrzany nie jest przecież jeszcze osobą winną. Na sali sądowej już nie jest wyłącznie podejrzanym – zajmuje miejsce na ławie oskarżonych, choć to nadal nie przesądza o jego winie. Sam jednak zażądał, aby jego imię i nazwisko podano do publicznej wiadomości i aby nie ukrywano jego wizerunku. To rozsądna taktyka w przypadku oskarżonego, który wysyła jasny sygnał: to jakaś pomyłka, jestem niewinny!

Prokurator Mariusz Krasoń przez pięć godzin czyta akt oskarżenia. Dramatyczny opis planowanych zamiarów oskarżonego i ...