POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 1 (2737) z dnia 2010-01-02; s. 46-47

Kraj / Ludzie roku 2010

Joanna Solska

Andrzej Klesyk. Prezes-strażak

Czterdziestolatek. Szef PZU. Jeden z pierwszych Polaków z dyplomem Harvardu. Za marną państwową pensję kieruje firmą wartą kilkadziesiąt miliardów złotych.

Kiedy w Londynie, jako partner w firmie doradczej McKinsey, sam rekrutował ludzi do pracy, najchętniej zaglądał w ich podaniu do rubryki resume. Tam mógł się czegoś ciekawego dowiedzieć o człowieku. Dlatego jest pewien, że w jego resume, gdy starał się o przyjęcie na Harvard, mogły zainteresować dwie rzeczy. Po pierwsze to, że był człowiekiem zza żelaznej kurtyny, co na początku lat 90. budziło w Amerykanach wielką ciekawość. Po drugie, że profesjonalnie uprawia taniec towarzyski. Na parkiecie zresztą poznał żonę.

Można więc powiedzieć, że najlepszą uczelnię świata, o której nawet nie śmiał marzyć, być może sobie wytańczył. On, człowiek o ścisłym umyśle, który najlepiej się bawi, rozwiązując skomplikowane matematyczno-logiczne łamigłówki. Skąd w ogóle ten pomysł o Harvardzie w głowie absolwenta lubelskiego KUL? Podsunęli mu go ludzie z fundacji Cyrusa Vance’a, którzy pomagali wtedy tworzyć Ministerstwo Przekształceń Własnościowych. Klesyka ściągnął do Warszawy Lesław Paga, który wykładał w ...