POLITYKA

Wtorek, 20 sierpnia 2019

Polityka - nr 20 (2654) z dnia 2008-05-17; s. 36-42

Raport

Juliusz Ćwieluch

Ani dzieci, ani kwiaty

Zapowiadana od lat przez media rewolucja seksualna polskiej młodzieży jakoś się nie dokonuje. A szkoda, bo jakaś rewolucja w ich seksualności bardzo by się przydała.

Magda K. ma 16 lat, ale na pierwszy rzut oka trudno określić jej wiek. Dziewczęca sylwetka wskazuje na nastolatkę. Ale ściana fluidu na twarzy i rzęsy ciężkie od ilości nałożonego tuszu równie dobrze mogą sugerować kobietę po przejściach. Czarne gumkowane dżinsy, odsłaniająca pępek bluzeczka i nieco niezdarnie umalowane usta czynią z niej ikonę pokolenia, które chętnie opisywane jest za pomocą takich przymiotników jak „wyzywające, drapieżne, seksualnie pobudzone”. Trzymając się tylko jej wyglądu, można by odnieść wrażenie, że wskoczy komuś do łóżka na pstryknięcie palcami. Obiektywnie rzecz biorąc, trudno byłoby ją promować jako wizerunek dziewicy, którą w rzeczywistości jest. I którą na razie zamierza pozostać, bo tak jak 78,6 proc. jej rówieśników (16–18-latków) uważa, że podstawowym kryterium rozpoczęcia życia seksualnego powinna być kwestia uczuć, których obecnie ona nie ma w kim ulokować.

– My, dorośli, bardzo często ulegamy pewnemu teatrowi zachowań, którym posługują się młodzi. Nie umiemy czytać gry pozorów, którą ...