POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 18 (2502) z dnia 2005-05-07; s. 4-11

Raport

Igor T. Miecik

Ani kroku wstecz

Jałta, Katyń, Powstanie Warszawskie, rok 1939, rok 1945 – w sześćdziesiątą rocznicę zakończenia wojny mamy z Rosją wielki polityczny spór o historię. Rzecz nie tylko w – niejako naturalnym – odmiennym spojrzeniu Moskwy i Warszawy na przeszłość. Wspólny dialog zasadniczo utrudnia fakt, iż mimo ogromnej pracy podjętej przez rosyjską historiozofię jeszcze od czasów pierestrojki, wiele propagandowych dogmatów, półprawd i jawnych przeinaczeń cechuje zadziwiająca trwałość. Dowodem tego są rosyjskie podręczniki szkolne.

Szkoła numer 605 w Zielonogrodzie, przemysłowym przedmieściu Moskwy. Marzec 2005 r. 11 klasa. Jeden ze specjalnego rocznicowego cyklu wykładów poświęconych 60. rocznicy Wielkiego Zwycięstwa.

W klasie wisi mapa świata z nagłówkiem Wielka Wojna Ojczyźniana i II wojna światowa, z zaznaczonymi kierunkami działań wojsk i liniami frontów. W odcieniach czerwieni odwzorowani są alianci, na niebiesko – oś. W Europie Środkowej same dziwolągi: Litwa, Łotwa i Estonia purpurowe jak cały ZSRR i już w jego składzie z adnotacją: „W 1940 r. decyzjami parlamentów republiki przyłączyły się do ZSRR”. Granica błękitnej Finlandii pokryta jest strzałkami obrazującymi ruchy wojsk podczas wojny 1939–40 r., zwanej w rosyjskiej historiografii „zimową”, i działania z lat 1941–44. Granice już po zmianach terytorialnych z 1940 r. uczciwie opisane w legendzie jako następstwo pierwszego konfliktu. Besarabia i Bukowina Północna – purpurowe, w składzie ZSRR – brak jakiegokolwiek komentarza.

Polska – różowa, jako członek koalicji antyhitlerowskiej. Jest ...