POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 30 (3220) z dnia 2019-07-24; s. 50-52

Świat

Marek Ostrowski

Anioł zbytku

Bernard Arnault właśnie został pierwszym Europejczykiem, którego majątek przekroczył 100 mld dolarów. Wkrótce może być najbogatszy na świecie.

Główna firma Arnault nazywa się LVMH. To skrót od Louis Vuitton, Moët, Hennessy. A więc dom mody kobiecej, szampan, koniaki, ale także portfel złożony z kilkudziesięciu innych pożądanych marek – Christian Dior, Fendi, Givenchy, Dom Pérignon, Sephora. W tym firmy bardziej pospolite, np. supermarkety Carrefour. Arnault jest poza tym właścicielem głównego francuskiego dziennika finansowego „Les Echos”, a także znanym kolekcjonerem i miłośnikiem sztuki. Aktualną wystawę zbiorów jego fundacji można zobaczyć w Moskwie w Muzeum Puszkina.

Jest dziś „tylko” trzeci na świecie – po Jeffie Bezosie, założycielu i prezesie Amazona, oraz Billu Gatesie, współzałożycielu Microsofta, którzy wartością majątku go nieznacznie wyprzedzają. Ale za to Arnault pozostaje absolutnym światowym liderem luksusu.

Ma 70 lat, ale na emeryturę się nie wybiera. Jeśli nie urodził się – jak to się mówi we Francji – ze srebrną łyżeczką w ustach, czyli jako dziecko milionerów, to w każdym razie w rodzinie zamożnych przedsiębiorców. Ojciec miał firmę budowlaną zatrudniają...