POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 8 (3149) z dnia 2018-02-21; s. 6

Ludzie i wydarzenia / Przy-pisy Redaktora Naczelnego

Jerzy Baczyński

Antypolonizm

Po monachijskiej wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego, który w kontekście Holocaustu wspomniał, że istnieli także „żydowscy sprawcy”, wszyscy zastanawiają się, po co on to palnął? Nie sądzę, aby odpowiadając na osobiste, prowokujące pytanie izraelskiego dziennikarza, Morawiecki miał ułożoną kwestię; raczej chwycił się myśli, do której miał najbliżej. Takiej mianowicie, że gwałtowna reakcja izraelska na ustawę o IPN wynika z nieczystego sumienia samych Żydów, którzy (także) mieli swoich szmalcowników i kolaborantów, ale nie chcą się do tego przyznać. Wszystko jedno, czy to był skrót myślowy, czy niezręczność językowa, powszechna interpretacja jest taka, że polski premier w jednej linii ustawił niemieckich, polskich, żydowskich „sprawców” Holocaustu. Jest niesłychanie krępujące, aby przy okazji żałosnej międzynarodowej awantury – wywołanej przez PiS, zapewne przez głupotę, a podgrzewanej przez cynizm – przypominać o wyjątkowości straszliwego doświadczenia Zagłady, wracać do obrazów Holocaustu, nieodczytywalnych dziś i niepojmowalnych dramatów etycznych. Raczej nie w takich okolicznościach, nie w takim kontekście. Ale też i&...