POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 37 (2158) z dnia 1998-09-12; s. 32-34

Kraj

Katarzyna Sułek

Apetyt na GMO

Transgeniczne pomidory, kukurydza, rzepak, ziemniaki i soja zdobywają nowe rynki. Ich uprawa w porównaniu z odmianami konwencjonalnymi jest mniej pracochłonna i bardziej opłacalna. W Polsce nie można jednak produkować żywności transgenicznej, nie można też nią handlować, ponieważ brakuje odpowiednich uregulowań prawnych. Polska - jako przyszły członek Unii Europejskiej - powinna te braki jak najszybciej nadrobić.

Definicję terminu "organizm zmodyfikowany genetycznie" (popularny skrót - GMO od ang. Genetically Modified Organism) oraz wskazanie instytucji odpowiedzialnych za wprowadzenie do środowiska organizmów transgenicznych zarówno w celach eksperymentalnych jak i komercyjnych określa art. 37a znowelizowanej w ubiegłym roku ustawy o ochronie i kształtowaniu środowiska. Zezwolenia na eksperymenty z GMO oraz ich wprowadzenie na skalę przemysłową wydawać ma Ministerstwo Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Jednak w ustaleniu szczegółowych wymagań mają uczestniczyć także Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej, Ministerstwo Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej oraz Komitet Badań Naukowych.

Artykuł 37a wchodzi w życie 1 stycznia 1999 r. Do tego czasu powinny zostać opracowane odpowiednie rozporządzenia wykonawcze. Tymczasem prace są ciągle w punkcie wyjścia. Przepisy wykonawcze do znowelizowanej ustawy określą tryb ubiegania się o pozwolenie na uprawę ulepszonych roślin w celach doświadczalnych i handlowych. Jednak, aby hipotetyczna zgoda mogła być zastosowana w praktyce, potrzebna jest jeszcze nowelizacja ustawy o nasiennictwie, która w dotychczas obowiązującej wersji nie zawiera zapisów ...