POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 12 (2950) z dnia 2014-03-19; s. 108-113

Na własne oczy

Wojciech Śmieja

Archipelag Hałda

Francuskie hałdy kopalniane z Nord-Pas de Calais znalazły się – podobnie jak Luwr czy zamki znad Loary – na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Z ich śląskimi siostrami sprawa jest trochę bardziej skomplikowana.

Kuba z Pszczyny, obieżyświat i fotoamator, wmówił znajomym, że zdjęcia zrobił na Uralu Polarnym. Tomek z Mikołowa, offroadowiec, wplótł zdjęcia z hałdy do fotorelacji z gór Maroka. – Czasem wydaje mi się, że Amerykanie lądowanie na Księżycu też kręcili na hałdzie – mówi.

Śląskich hałd ubywa, idą na autostrady, wiadukty i wały przeciwpowodziowe, poddaje się je rekultywacji, niweluje, więc powoli przestają być oczywistym elementem pejzażu. Te, które się ostały, nowe pokolenie Ślązaków próbuje dostosować do swoich potrzeb.

Nasza Fudżijama

Szarość Rydułtów możecie rozumieć, jak chcecie: dosłownie i metaforycznie. Dosłownie, bo w miejscowym powietrzu najżywsze kolory szybko szarzeją. Metaforycznie, bo miasto jest nieciekawe, parterowe, zacienione większym i bardziej energicznym Rybnikiem. Rydułtowy są górniczym osiedlem, jakich na Śląsku wiele. W centrum kopalnia, której szyby widać niemal z każdego miejsca. Ale ponad kopalnią jest jeszcze coś. Hałda. Niemal regularny stożek wyrasta ze śląskiej równiny ...