POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 28 (2306) z dnia 2001-07-14; s. 32-33

Kraj

Bianka Mikołajewska

Arcydzieło zniszczenia

Ten złom wart był parę milionów dolarów

Światowej sławy artyści, uczestnicy imprezy pod nazwą Konstrukcje w Procesie, tworzyli i zostawiali swoje dzieła wartości setek tysięcy dolarów w różnych miastach na świecie. Trzy z siedmiu edycji przedsięwzięcia odbyły się w Łodzi. Nikt nie spodziewał się zapewne, że powstałe tu prace skończą w skupach złomu, wyrzucone na śmietnik lub spalone w piecach. Ojcowie imprezy – a są nimi założyciele łódzkiego Muzeum Artystów – aż boją się ujawnić prawdę światu.

Był rok 1994. Wydawało się, że Marcinowi Sz. dopisuje szczęście: kiedy najbardziej potrzebował gotówki, spotkał na swej drodze Edwina K. To od niego dowiedział się o stercie żelastwa spoczywającej nieopodal ul. Piotrkowskiej w Łodzi, w Pasażu Rubinsteina. Edwin K. utrzymywał, że złom został porzucony przez jakąś ekipę remontowo-budowlaną i należy go niezwłocznie usunąć. Marcin Sz., niegdyś pracownik szrotu samochodowego, chwilowo bezrobotny, dokonał oglądu znaleziska jeszcze tego samego dnia. Dziesięć olbrzymich stalowych walców ułożono tak, że sprawiały wrażenie gigantycznej drabiny pozbawionej jednego ramienia. Trzeba było działać szybko, zanim pojawi się konkurencja. Marcin Sz. znalazł kupca na złom, załatwił ekipę z dźwigiem i ciężarówką. Nikt nawet nie zwrócił na nich uwagi, gdy ładowali stalowe bele na samochód. Interes się opłacił: za 13 ton stali narzędziowej Marcin Sz. dostał 650 zł.

Miesiąc później miasto obiegła wstrząsająca wiadomość: skradziono wartą kilkaset tysięcy dolarów rzeźbę jednego z najwybitniejszych światowych twórców minimal-artu Richarda Nonasa z USA. Niemiecka „Süddeutsche Zeitung” przewidywał...