POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 34 (2155) z dnia 1998-08-22; s. 48-49

Kultura

Piotr Sarzyński

Arcyprowokator

Salvador Dali. Wielki ekscentryk ocierający się nierzadko o zwykłą błazenadę. Twórca hagiograficznych autobiografii, artysta o wielu maskach, które zmieniał w zależności od okoliczności. Bardziej szczery bywał ponoć w grafikach, które właśnie możemy oglądać na wystawie we wrocławskim Muzeum Historycznym.

Dali był mistrzem autoreklamy, który jak żaden inny twórca przed nim i po nim potrafił przez całe dziesięciolecia skupiać na sobie uwagę mediów. W życiu oskarżany o chciwość, w sztuce - o wyrachowanie. Arcyprowokator, arcymanipulator, arcyskandalista. Baron Münchhausen malarstwa.

Był najbardziej konsekwentnym, a równocześnie najbardziej zmiennym twórcą. Z jednej strony przez całe życie opierał się wszelkim eksperymentom malarskim, a styl, który sobie wypracował w młodości, pozostał praktycznie niezmienny i łatwo rozpoznawalny dla widza. Z drugiej strony nieustannie ulegał kolejnym kaprysom i maniom, które swój wyraz znajdowały w treści obrazów: od fantazji i dewiacji seksualnych przez porywy mistyczno-religijne po zauroczenie techniką jądrową. Od zafascynowania postacią Wilhelma Tella, po uleganie urokowi Hitlera i Franco.

Za życia Dalego trudno było oddzielić jego osobę od jego twórczości. W sposób perfekcyjny sprzęgł własną sztukę z oryginalnymi poglądami filozoficznymi (czy częściej quasi-filozoficznymi) oraz stylem życia. Zjawisko zatytułowane "Dali" to było wszystko razem: oniryczne obrazy, wytrzeszczone na potrzeby fotoreporterów oczy, lansowana metoda paranoiczno-krytyczna, publiczne happeningi i dziesiątki innych, starannie wypracowanych ...