POLITYKA

Piątek, 19 kwietnia 2019

Polityka - nr 12 (2900) z dnia 2013-03-20; s. 86-89

Ludzie i style

Ilona Wiśniewska

Arka na lodzie

Na dalekiej Północy stanął bank przechowujący na czarną godzinę setki tysięcy nasion.

W Longyearbyen, najbardziej na świecie na północ wysuniętym miasteczku, właśnie skończyła się czteromiesięczna noc polarna. Ze słońcem wraca regularny ruch samolotowy między Norwegią a Spitsbergenem (największą wyspą archipelagu Svalbard) i od początku marca można tu się już dostać codziennie. Na pokładzie niektórych samolotów znajdują się specjalni pasażerowie z najbardziej egzotycznych zakątków świata. Zamknięci w zapieczętowanych skrzyniach, przylatują, by zostać tu na zawsze. Nie doświadczą jednak przenikliwego wiatru w tym 20-stopniowym mrozie, bo prosto z taśmy bagażowej pojadą w eskorcie odpowiednich służb do miejsca swego przeznaczenia, czyli do Globalnego Banku Nasion. Stanowi on zabezpieczenie dla ponad 1,4 tys. tego typu placówek na całym świecie. To tutaj, na 78 stopniu szerokości geograficznej północnej, gdzie nie ma ani jednego drzewa, a pokrywa tundry nie wzrasta wyżej niż 30 cm, ponad 770 tys. rodzajów nasion roślin jadalnych leży niewzruszonych jako gwarancja na to, że świat przetrwa.

Mija właśnie pięć lat od hucznego otwarcia banku, przez media szybko okrzyknię...