POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 49 (2785) z dnia 2010-12-04; s. 38-43

Raport

Agnieszka Sowa

Armia leśnych ludzi

Kilka tysięcy leśników protestowało przed Sejmem przeciwko prywatyzacji Lasów Państwowych. To manipulacja, bo o prywatyzacji w ogóle nie ma mowy. Minister finansów chce odzyskać nadzór nad pieniędzmi gigantycznego państwowego przedsiębiorstwa, które działa poza budżetem i zewnętrzną kontrolą.

W ubiegłym tygodniu leśnicy stanęli pod Sejmem zwartą armią zielonych mundurów. Przekonując, że ten pierwszy w historii uliczny protest leśników nie służy obronie korporacyjnych interesów, tylko wszystkim Polakom. Wcześniej w ciągu kilku tygodni zebrali ponad 200 tys. podpisów. Oflagowali nadleśnictwa. Dotarli do prezydenta (swój, bo poluje i chciał być leśniczym), premiera, marszałka Sejmu i biskupów, którzy polecili księżom, aby zachęcali wiernych do modlitwy za Lasy Państwowe zagrożone upadkiem. Zawiesili wewnętrzne spory i od dyrekcji generalnej po związki zawodowe utworzyli front, jak niepodległości broniąc lasów, a właściwie leśnej kasy.

Przed ministrem Jackiem Rostowskim, który chce, by Lasy lokowały swoje nadwyżki finansowe – ponad 2 mld zł zarobione w ciągu ostatnich kilku lat – na kontach Banku Gospodarstwa Krajowego, tak jak inne instytucje tworzące sektor finansów publicznych.

To nie są oszczędności, lecz pieniądze na bieżącą działalność – mówi dyrektor generalny Lasów Państwowych Marian Pigan. ...