POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 40 (3130) z dnia 2017-10-04; s. 80-81

Kultura

Sebastian Frąckiewicz

Artyści i propagandyści

Książka „Czerwony monter” Piotra Rypsona opisuje postać Mieczysława Bermana, jednego z przypominanych ostatnio projektantów graficznych międzywojnia i PRL.

Gdy w 2010 r. reporter Filip Springer i architekt Marek Woźniczka ruszali z projektem „Źle urodzone”, powojenny modernizm doceniali jedynie fachowcy i miłośnicy architektury. Springer i Woźniczka chcieli, by młodsze pokolenie, niepamiętające za bardzo czasów PRL, zaczęło dostrzegać wartości w budynkach wrzucanych do jednego worka jako „komunistyczne”, a co za tym idzie – podejrzane. Obiekty te w zasadzie nie miały tożsamości, mało kto pamiętał o ich autorach czy pierwotnych założeniach. Gdy dwa lata później pod tym samym tytułem pojawiła się książka Springera, temat okazał się atrakcyjny, modny i owa moda na modernizm trwa do dziś. Tymczasem peerelowscy projektanci graficzni nie doczekali się podobnej nobilitacji – choćby dlatego, że winiety prasowe, okładki książek czy druki propagandowe nie są tak spektakularne jak architektura. Poza tym jako przedmioty codziennego użytku bywają niedostrzegalne.

Rozumienie procesów projektowych i ich wpływu na codzienne życie jest u nas słabe. Przez długi czas w dziedzinie polskiej sztuki użytkowej widziany był ...