POLITYKA

Sobota, 23 lutego 2019

Polityka - nr 2 (2537) z dnia 2006-01-14; s. 90-93

Społeczeństwo / Technika / Elektrownie jądrowe

Marcin Rotkiewicz

Atom w dom

Gazowy szantaż, którego doświadczyła Ukraina, może któregoś dnia dotknąć także inne kraje europejskie. Niektóre będą potrafiły skutecznie się przed nim obronić, Polsce będzie trudno. Chyba że zaczniemy wreszcie budować elektrownie jądrowe.

Choć w wielu polskich domach korzysta się z kuchenek i piecyków gazowych, to nie gaz jest głównym źródłem energii w naszym kraju. Jesteśmy niemal całkowicie uzależnieni od węgla – energia elektryczna w 97 proc. powstaje właśnie z tego surowca. Jednak nie jest to wcale uspokajająca wiadomość w kontekście niedawnego rosyjsko-ukraińskiego konfliktu gazowego. Polska będzie bowiem potrzebować coraz więcej energii elektrycznej – w ciągu najbliższych 20 lat nastąpi podwojenie jej zużycia. Taki jest koszt wzrostu gospodarczego. Tylko skąd weźmiemy tę dodatkową energię?

Nadchodzi kryzys

Polska jest sygnatariuszem protokołu z Kioto, który zobowiązuje nas do ograniczenia produkcji gazów cieplarnianych – przede wszystkim dwutlenku węgla. Limity emisji tego gazu, jak również dwutlenku siarki i tlenków azotu (a głównymi ich producentami są elektrownie węglowe), zostały zapisane także w Traktacie Akcesyjnym, gdy przystępowaliśmy do Unii Europejskiej. Dlatego rozwój energetyki opartej na węglu napotka ograniczenia. Ponadto polskie elektrownie nieubłaganie się starzeją i&...