POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 46 (3186) z dnia 2018-11-14; s. 41-43

Rynek

Adam Grzeszak

Autobus donikąd

Rząd PiS ma cudowne leki na problemy gospodarcze firm, ale o wyjątkowo krótkiej skuteczności. Przekonuje się o tym sanocki Autosan. Uratowany przez Beatę Szydło, dziś jest przedmiotem troski samego Jarosława Kaczyńskiego.

Premier Mateusz Morawiecki, uczestnicząc w niedawnej kampanii samorządowej, podróżował po Polsce PiS-busem. Autokar od dachu po koła był oklejony hasłami wyliczającymi sukcesy rządzącej partii, by wyborcy przy urnach o nich nie zapomnieli. Sam pojazd też wybrano nieprzypadkowo. PiS-bus to autosan A10-10T lider, autobus międzymiastowy wyprodukowany w sanockiej fabryce Autosan. On też służył jako symbol gospodarczego sukcesu rządu. Bo Autosan został niedawno wskrzeszony przez premier Beatę Szydło.

Stara peerelowska fabryka autobusów, z tradycjami sięgającymi XIX w., przechodziła różne koleje losu. Sprywatyzowana w latach 90. trafiła pod skrzydła Grupy Zasada i w zamierzeniu jej właściciela – legendy polskiego sportu i biznesu Sobiesława Zasady – miała stanowić element budowanego przez niego koncernu motoryzacyjnego. Obok innych zakładów, takich jak m.in. Jelcz czy Star. Nic z tego nie wyszło. Zadanie przerosło mistrza kierownicy, nie tylko pod względem skali wyzwań technicznych i biznesowych – przede wszystkim okazało się niewykonalne ze względu na brak kapitału.

Autosan dł...