POLITYKA

środa, 19 czerwca 2019

Polityka - nr 5 (2994) z dnia 2015-01-28; s. 30-32

Rynek

Cezary Kowanda

Awantura na cztery koła

Niemcy postanowili zadbać o polskich kierowców ciężarówek, a przy okazji ochronić swoje firmy transportowe. Jeśli im się uda, polska gospodarka poniesie gigantyczne straty, a kierowcy stracą pracę.

Polscy politycy zajęci górniczym kryzysem robią wrażenie zaskoczonych sytuacją, w jakiej znalazła się polska branża transportowa. U niemieckich kolegów próbują się dowiedzieć, co się stało? Premier Ewa Kopacz konferuje telefonicznie z Angelą Merkel, a szef MSZ Grzegorz Schetyna ze swym berlińskim odpowiednikiem Frankiem-Walterem Steinmeierem. Wicepremier Janusz Piechociński organizuje regionalny sojusz krajów przewoźników i zapowiada rozmowy z komisarzem ds. jednolitego rynku europejskiego Elżbietą Bieńkowską.

Wszyscy wiedzieli, że Niemcy od początku 2015 r. wprowadzają płacę minimalną, ale nie była to specjalnie ciekawa informacja. Taka płaca istnieje od dawna w większości krajów europejskich, także w Polsce. Dotychczas jednak nikt jej nie egzekwował w przypadku pracowników z innych krajów. Dopiero w grudniu 2014 r. nasze firmy transportowe podniosły alarm, że Niemcy będą chcieli swoimi minimalnymi płacami objąć także polskich kierowców, gdy tylko znajdą się na niemieckich drogach.

I wcale nie pomoże tłumaczenie, że są zatrudnieni w polskiej firmie, jeżdżą polską ...

Polska potęgą ciężarówkową

Branża transportu drogowego od dawna rośnie. To skutek rozwoju gospodarki i słabości konkurencji. Koleje ciągle są droższe i wolniejsze. Kierowców ciężarówek mamy ponad 550 tys. W 2013 r. drogowe przewozy krajowe zwiększyły się o ponad 3 proc., a międzynarodowe aż o 13 proc. Te drugie stanowią dziś 13–14 proc. masy przewiezionych ładunków. Jeśli jednak uwzględnimy nie tylko tonaż, ale też liczbę przejechanych kilometrów, to przewozy międzynarodowe mają aż 60-procentowy udział w działalności całej branży.Licząc łącznie eksport z Polski, import do naszego kraju i tranzyt przez polskie terytorium, w 2004 r. przewieziono 40 mln ton ładunków, a w 2013 r. już ponad 180 mln ton. Ten imponujący wzrost zawdzięczamy w dużej mierze Niemcom, bo ok. 40 proc. polskiego eksportu i importu przewożonego drogami to właśnie handel z naszym zachodnim sąsiadem. Polscy kierowcy wożą praktycznie wszystko, także produkty, które są podstawą naszego eksportu, np. żywność i meble.

Nasz sektor transportowy to wciąż domena przede wszystkim małych firm. Co trzecie przedsiębiorstwo ma najwyżej cztery pojazdy, a zaledwie 6 proc. dysponuje ponad setką ciężarówek. Jeden nowy ciągnik z naczepą kosztuje od 380 do 450 tys. zł, więc nie dziwi, że większość jest leasingowana. Ponad 40 proc. firm zatrudnia mniej niż dziesięć osób, a tylko 5 proc. ma ponad 250 pracowników.